PROJEKTY, KTÓRE ZREALIZUJĘ W 2019

Tak…mamy kwiecień 2019, a ja dopiero zabieram się za wpis o planach na ten rok 🙂 Byłam przekonana, że wiem co chciałabym osiągnąć, ale próbując codziennie pchać chociaż o krok każdy z projektów siedzący w głowie a w międzyczasie robiąc milion innych rzeczy, frustrowałam się jedynie zastanawiając się dlaczego, nie widzę żadnych efektów.  Ostatnio jednak mocno czuję, że potrzebuję poukładać sobie to wszystko w głowie, a także w czasie, bo jak to kiedyś powiedział ktoś mądry ” Można mieć wszystko, ale nie wszystko naraz”.

PROJEKT 1. MONITOROWANIE ZDROWIA

W tym roku postanowiłam rozsądniej podejść do tematu mojego zdrowia. Do myślenia dała mi rozmowa ze starszą ode mnie osobą, która również choruje na Hashimoto, a także na reumatoidalne zapalenie stawów. I chociaż wiem, że choroby autoimmunologiczne lubią chodzić parami, to jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli, że w przyszłości mogę mieć większe zmartwienie niż obecnie, bo może do nich dojść ból, który zabiera sprawność fizyczną i ogranicza w życiu. I chociaż po tych kilku latach, gdy jestem świadoma swojej choroby, a także tego co mi służy, a co nie, to wiem że mogłoby być lepiej. A jeżeli nawet nie może, to i tak powinnam większą wagę przywiązywać do swojego zdrowia, aby zapobiec rozwoju innej choroby. Zamierzam więc regularnie badać się i nanosić zmiany w diecie, a także suplementacji. Z całą pewnością będę pisać na ten temat więcej na blogu, bo w planach mam cykl wpisów poświęconych właśnie monitorowaniu zdrowia. Pierwszy z nich znajdziecie poniżej:

-> PROJEKT MONITOROWANIE ZDROWIA, CZYLI BADANIA PROFILAKTYCZNE HASHIMOTKI

 

PROJEKT 2. AKCJA ORGANIZACJA

Strasznie przeszkadza mi to, że nie wiem czasami co się gdzie znajduje. Już od dawna chodzę po całym domu i grupuję rzeczy określając przy okazji ich stałe miejsce. Problem nie dotyczy jedynie przedmiotów w domu, ale także:

  • ZDJĘĆ NA KOMPUTERZE
  • KONTAKTÓW DO FACHOWCÓW
  • INSTRUKCJI, GWARANCJI
  • SPIS HASEŁ I DATY ICH NADANIA
  • LIST KONTROLNYCH
  • PORANNYCH I WIECZORNYCH NAWYKÓW
  • i wielu innych

I tu chyba odzywa się mój talent „zbieracza”(input), wykryty podczas testu Gallupa :-) Lubię (muszę) mieć wszystko poukładane, aby sprawnie funkcjonować. Już nawet wiem, jak się do tego zabiorę 🙂

 

PROJEKT 3. CZYSTY STRYCH

Strych to takie miejsce w domu, gdzie najczęściej trafiają rzeczy, z którymi nie wiemy co zrobić lub nie mamy gdzie ich przechowywać. To też miejsce, do którego zazwyczaj nie zaglądamy często, a także nie wpuszczamy tam raczej naszych gości. Często więc przywiązujemy trochę mniejszą wagę do porządku w tym pomieszczeniu, znosząc tam rzeczy w czarnych workach lub kartonach i stawiając je w przypadkowych miejscach. Jest to też ostatnie pomieszczenie, w które decydujemy się inwestować, bo zazwyczaj inne pomieszczenia w domu, w których spędzamy więcej czasu pochłaniają nasz cały czas i wszelkie oszczędności.

Tak też wyglądało to w moim domu! Do czasu gdy zobaczyłam to zdjęcie:

Projekt CZYSTY STRYCH zaczęłam realizować już dosyć dawno, ale tak naprawdę nie skupiałam się na nim za bardzo wchodząc tam tylko wtedy, gdy miałam chwilę wolnego czasu i chciałam trochę wyżyć się fizycznie (kupę energii pochłania takie przerzucanie rzeczy :D) A że od początku nie został wprowadzony tam żaden system organizacyjny, to przez ostatnie 20 lat zrobił się tam spory harmider.

Z chwilowego braku wolnego miejsca trafiały tam również rzeczy, które miały przydać się w przyszłości i które z upływem czasu zostały zapomniane. A chyba nie ma nic głupszego niż wydawanie pieniędzy na rzeczy, które mamy już w domu, ale leżą głęboko zakopane i zapomniane.

Rozpoczynając porządki na strychu myślałam, że te parę godzin, które spędzam tam od czasu do czasu wystarczy, ale projekt przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia czasowe. Trochę męczy mnie ta sprawa, bo to jak niezamknięta pętla, która wciąż wraca do mnie jak bumerang i nie pozwala na skupieniu się na nowych projektach. Czas więc chyba poświęcić się tej jednej sprawie tak na poważnie i uwolnić głowę. Tym bardziej, że po jego uporządkowaniu czeka mnie miła nagroda w postaci urządzania kącika marzeń jak ze zdjęć Marzeny Marideko.

 

PROJEKT 4. NOWY „COMFORT OUTFIT”

Chociaż uważam się za estetkę, to jednak nie poświęcam wiele czasu swojemu wyglądowi. Zauważyłam u siebie, że gdy nie mam czasu lub gdy nie bardzo chce mi się stroić (prawie zawsze:D), to wybieram z szafy wciąż te same zestawy w postaci dżinsów i bluzki.

Absolutnie nie mam nic przeciwko noszeniu dżinsów i bluzek, ale chciałabym, aby to właśnie sukienka była tym tzw. comfort outfit. Problem w tym, że sukienki, które posiadam, najczęściej nadają się na jakieś większe okazje i nie bardzo wyglądałyby noszone na co dzień. Dlatego też postanowiłam sobie, że w tym roku uzupełnię swoją garderobę (lub poszukam w szafie) o sukienki, które będą tak wygodne, jak mój najulubieńszy zestaw w postaci spodni i bluzki.

 

PROJEKT 5. WIĘCEJ ZAPLANOWANYCH „GUILTY PLEASURES”

W całym tym planowaniu i organizowaniu się chyba najtrudniejszą dla mnie rzeczą jest planowanie przyjemności i wykorzystanie ich na maksa. Chociaż doskonale zdaję sobie sprawę, że odpoczynek to coś, co jest niezbędne, aby pojawiła się motywacja do dalszego działania, to jednak wytrwale go sobie odmawiam. I wcale nie chcę tu powiedzieć, że pracoholik ze mnie. Cały czas mam poczucie, że powinnam pracować nad czymś ambitnym i nawet gdy nie robię nic produktywnego, to gdzieś w głowie siedzi myśl, że właśnie teraz powinnam. Nie pamiętam dnia, w którym pozwoliłam sobie na cały dzień rozpusty i robienia tego, na co mam akurat ochotę. Dnia, który w całości poświęciłam na dbanie o siebie i coś co obecnie chodzi mi po głowie jak nigdy wcześniej: całego dnia w łóżku z książką, jak to miałam w zwyczaju robić, gdy byłam nastolatką. Wiem już jednak, że chwile przyjemności raczej rzadko zdarzają się same z siebie. Jeżeli ich sobie nie zaplanujemy w kalendarzu i nie ustawimy najwyższego priorytetu, a także nie zadbamy, aby inne sprawy nie wciągnęły nas danego dnia, to raczej nic z tego nie będzie. I właśnie nad tym również zamierzam popracować w tym roku.

 

PROJEKT 6. BĘDĘ PROGRAMISTKĄ?

Tutaj zacznę banałem 🙂 Kluczem do odkrycia swoich pasji jest wychodzenie ze swojej strefy komfortu, próbowanie i doświadczanie nowego. Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie zmiana zawodu. Nie chcę już, jak w poprzedniej pracy etatowej być od wszystkiego i tak naprawdę od niczego. Obecnie kręci mnie kilka zawodów, ale nie potrafię podjąć decyzji, w którą stronę pójść. I jest to straszne uczucie, bo przez ten brak konkretnej decyzji stoję w miejscu i wiem, że ten bezruch męczy mnie bardziej, niż gdybym właśnie wytrwale realizowała konkretne zadanie.

Zdecydowanie więc rok 2019 będzie okresem testów. Tylko tym razem zamiast ciągłego rozmyślania postanowiłam rozpisać sobie na kartce te kilka pomysłów i spróbować wsiąknąć w jeden temat w określonym czasie (nie bez powodu moim one little word na ten rok jest FOCUS). Na pierwszy ogień poszła nauka HTML i CSS 🙂

 

PROJEKT 7. BLOG

Ostatnio trochę zwątpiłam w swój pomysł pisania bloga. Często po skończonej pracy i wykonaniu innych obowiązków zwyczajnie nie mam ochoty już nic robić. Gdy jednak uda się coś napisać, to przypominam sobie, po co powstało to miejsce. A bloga zaczęłam pisać dla siebie, aby poukładać sobie w głowie różne sprawy, mieć czarno na białym to jaką drogę przeszłam, czy posuwam się na przód, też po to, aby zebrać w jedno miejsce wszystko to, czego się nauczyłam.

Tworzenie tego miejsca sprawia mi frajdę, chociaż gdybym miała porównywać się do innych blogerów, to pewnie wypadłabym słabo na ich tle 😉 Porównywać się jednak nie zamierzam (no chyba że do siebie z przeszłości :P).

W każdym razie w 2019 roku chciałabym bardziej zadbać o bloga: zrobić identyfikację wizualną, zmienić szablon i przede wszystkim częściej pisać, a co za tym idzie: lepiej poznać siebie i jeszcze lepiej zorganizować się.

 


Prawdopodobnie takich projektów, które chciałabym zrealizować znalazłoby się więcej, ale właśnie na tych zależy mi obecnie najbardziej 🙂 Pozostaje mi teraz rozpisać je w Plannerze. Trzymajcie za mnie kciuki!