Porządki w życiu C.D., kontrowersyjne sushi i testuję Czarodzieja [TYGODNIK]

Nic mnie bardziej nie zniechęca do pracy, niż bałagan w codziennych sprawach. Lubię, gdy wszystkie dokumenty mają swoje segregatory, linki do stron, do których chcę wracać muszą mieć swoje miejsce, a zadania do wykonania muszą być zapisane czarno na białym. W tym tygodniu wzięłam się solidnie na porządki w życiu…

PORZĄDKI W ŻYCIU, DZIĘKI ATAVI

Tydzień upłynął mi pod znakiem organizacji. Zamiast robić wszystko po łebkach, chcę skupić się na kilku najważniejszych dla mnie sprawach, zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym.  Lubię, gdy wszystko ma swoje miejsce, także na moim komputerze i w zakładkach w przeglądarce. Nie lubię żyć w chaosie, a fakt, że coś jest nieuporządkowane, przeszkadza mi w realizowaniu moich zadań.

Jakiś czas temu podpatrzyłam u Aniamaluje stronkę, na której w bardzo przejrzysty sposób można uporządkować sobie adresy stron, do których chcemy kiedyś wrócić. Strona nazywa się Atavi. Do tej pory, gdy postanowiłam wypróbować jakiekolwiek narzędzie na jakieś stronie, to na drugi dzień zapominałam już jak się nazywała dana strona i nigdy już do niej nie wracałam. Postanowiłam, że teraz będę zapisywać sobie przeczytane artykuły w danym miesiącu, a także stworzyłam sobie zakładkę do stron, które przydadzą mi się w pracy i zakładkę ze stronami ze zleceniami, na które chciałabym codziennie (lub często) zaglądać. Bardzo fajne jest to, że można sobie wybrać, czy zapisane strony mają być w formie kafelek, czy wypunktowanego spisu. Ja wybrałam kafelki, gdyż mam wrażenie, że zapisane w ten sposób strony są bardziej czytelne i łatwiejsze do rozpoznania. Gdy nie pamiętamy po nazwie strony, po co tam zaglądałam, to mała miniaturka strony głównej pozwala sobie przypomnieć, co w trawie piszczy. Jak więc pogrupowałam sobie moje ATAVI:

  1. RACHUNKI – PRĄD, INTERNET, WODA, URZĄD SKARBOWY, URZĄD MIASTA
  2. PRACA HOTEL – BOOKING, HRS, EHOTELE, RANKING COACH, SEMSTORM, OPEN SITE EXPLORER, GOOGLE ANALITICS, GOOGLE PLUS, GOOLE SEARCH CONSOLE
  3. PRACA DODATKOWA – stronki ze zleceniami.
  4. PRACA NAJEM – portale z ogłoszeniami o wynajem.
  5. ĆWICZENIA – wszystkie strony, którą zawierają ćwiczenia, które lubię.
  6. CIUCHY – gdy szukam sobie sukienki, legginsów lub butów, to tu zapisuję sobie te, które wpadły mi w oko.
  7. PRZEPISY – dania, które chciałabym kiedyś wypróbować
  8. PRZECZYTANE – ciekawe artykuły, do których chcę wrócić.
  9. KURSY – kursy, które chcę zrobić lub jestem w trakcie.

I to narazie tyle. A jak Wy porządkujecie sobie swoje sprawy ? Czy ktoś korzysta z Atavi ? Jakie macie tam zakładki ?

porządki w życiu

CZARODZIEJ I PURE REIN

W tym tygodniu doszły do mnie dwa zamówienia, które sprawiły mi niesamowitą radość: zamówienie z Pure Rein i Czarodziej z Mother’s Protect.  Moja przygoda z adaptogenami zaczęła się już parę lat temu, gdy szukałam czegokolwiek, co pozwoli mi bez uczucia niepokoju spędzić wieczór i noc. Najpierw była Gotu Cola, która spełniła swoje zadanie idealnie. Niestety nie można jej brać nie robiąc sobie przerwy. Po kilku opakowaniach i kilku lekturach o adaptogenach postanowiłam skusić się na Ashwagandę. Po niej widziałam już mniejsze rezultaty, wiec zaczęłam szukać dalej.

CZARODZIEJ MOTHER’S PROTECT

Pomysł znalazł się szybciej niż myślałam i dopiero teraz dociera do mnie jak wielkie znaczenie ma polecanie produktów na instagramie 🙂 Produkt, o którym mowa podpatrzyłam na obserwowanych kontach na instagramie 🙂 Tak więc kolejnym produktem, który wymarzyłam sobie wypróbować był Czarodziej z Mother’s Protect. Jest to mieszanka różnych adaptogenów. Już po pierwszym zastosowaniu, w chwili naprawdę dużego kryzysu poczułam jego działanie. Byłam niewyspana i mocno podenerwowana sytuacją w pracy, a już po pierwszym użyciu poczułam się spokojna 🙂 Chociaż jest to produkt bardzo drogi, to zamierzam kontynuować jego stosowanie.

CO ZAMÓWIŁAM Z PURE REIN

Druga przesyłka to moje zamówienie z Pure Rein. Firmę również zauważyłam na instagramie, a fakt, że ich produkty są w pełni naturalne tylko przyśpieszył chęć zakupu właśnie od nich. Zamówiłam więc Białko Naturalne, pastę kokosową, płatki owsiane i mąkę kukurydzianą. Sama przesyłka była pięknie zapakowana, dostałam spersonalizowany list i gratisy 🙂 Na białku jednak trochę się zawiodłam, ponieważ jako omletożerca, używałam wcześniej odżywki białkowej do wyrobu omletów. Z Białkiem Naturalnym niestety totalnie mi to nie wyszło. Być może coś zrobiłam źle, więc będę próbować jeszcze raz. Z całą pewnością, jako że jest to odżywka bez dodatku jakiegokolwiek cukru, to jest zupełnie inna w smaku niż wcześniej testowane przeze mnie odżywki białkowe innych firm. Pozostałe produkty też już wypróbowałam i myślę, że zostaną ze mną na dłużej 🙂

KONTROWERSYJNE SUSHI

Pewnie się zastanawiacie co może być kontrowersyjnego w Sushi ? W sumie nic, pod warunkiem, że właśnie nie sprzeciwiliście się szefowi, który widział Was w pracy w weekend. Może za dużo się naczytałam o życiu osób, które pracują na własny rachunek i które wypracowały sobie pasywne dochody, ale nie trafia już do mnie praca pomimo zmęczenia, przez 7 dni w tygodniu, rezygnacja z własnych planów na rzecz wykonania obowiązków w pracy.

Zbyt dużo było weekendów i dni, w których po pracy nie byłam w stanie zrobić nic, oprócz położenia się spać. Wcześniej zrobiłabym wszystko dla kilku słów pochwały przez szefa,  docenienie faktu, że jestem zaangażowana w to co robię. Problem w tym, że to co kiedyś było zajęciem extra, stało się w oczach szefa moim obowiązkiem i jedyne na co mogłam liczyć za moje zaangażowanie, były jeszcze większe wymagania i ciągłe pretensje, że pomimo zmęczenia i rezygnacji z moich planów, nie jestem w stanie dać z siebie nic więcej. Myśli z tym związane, które krążą mi po głowie bardzo dobrze ujęła Ania Kęska prowadząca bloga aniamaluje.com. Kolejny raz, dziękuję Ci Aniu :*

Teraz stawiam na doświadczenia w życiu prywatnym, mocniejsze zaangażowanie w kilka projektów w pracy, zamiast zajmowanie się wszystkim po łebkach i  poszukiwanie pasywnych dochodów.

aniamaluje

 

 

 

 

 

 

 

jak samemu zrobić sushi

 

 

 

 

 FILM TYGODNIA – CO TY WIESZ O SWOIM DZIADKU ?

A weekend był cudowny. Po raz pierwszy lepiłam własne sushi i może nie stałam się dzięki temu Sushi Masterem, ale fajnie było spróbować. Wszystkie weekendy spędzone w pracy zlewają mi się w jedną pomyję, a ten wieczór z całą pewnością  zapamiętam na dłużej. Grudniowy wieczór z sushi w gronie przyjaciół zaliczam więc do bardzo udanych.

Po tej wyjątkowej kolacji zachciało nam się zakończyć dzień przy winku i dobrym filmie. Wybór padł na „Co ty wiesz o swoim dziadku?”. Po tytule nie spodziewałam się, że będzie to jeden z lepszych filmów, które ostatnio obejrzałam. Dawno się tak nie uśmiałam. Film jest nasycony zboczonymi i śmiesznymi zdarzeniami, a genialne i zabawne teksty dziadka pewnie będziemy powtarzać w gronie osób uczestniczących w seansie jeszcze przez dłuższy czas. Zdecydowanie polecam !

Teraz szukam inspiracji na film na kolejny weekend. Czy ktoś może polecić coś godnego uwagi ?

  • BiancaGoodMood

    O! Adaptogeny! Właśnie szykuję artykuł na ten temat. Próbowałam Mothers Project, to bardzo dobry produkt!

    • admin

      Kiedy będzie wpis ? 🙂 Chętnie poczytam !