MOJA PIERWSZA VISION BOARD STWORZONA DZIĘKI INSPIRUJĄCYM OSOBOM Z INSTAGRAMA

Podobno nasze codzienne myśli i obrazy jakie wytwarzamy w naszych głowach mają moc materializowania się w rzeczywistości. I wszystko fajnie, bo każdy mniej więcej wie, jakiego życia pragnie dla siebie. Problem jednak polega na tym, że w ciągu dnia raczej o tym nie myślimy. Nasze głowy zaprzątają bieżące sprawy, które nie zawsze są pozytywne. Do tego dochodzą emocje, którymi naładowane są te codzienne małe potyczki, z którymi staramy się sobie poradzić. I w tym właśnie miejscu zderza się teoria z praktyką.

Wiele osób jest świadomych potęgi podświadomości, ale zamiast przyciągać do siebie, to czego pragniemy nakierowując myśli na pozytywy, którymi chcemy się otaczać, to wciąż toczymy ze sobą negatywny monolog w stylu: jak ona/on mógł tak zrobić, co mogłam jej/jemu powiedzieć na tą złośliwość skierowaną w moim kierunku, co jeszcze muszę dziś zrobić zanim będę mogła się zrelaksować, itp. W takich okolicznościach trudne jest zmuszenie głowy do kreatywnego wymyślania pozytywnych obrazów i wizji. Jak więc sprawić, aby się pojawiły? Znaleźć je sobie w internecie i postawić przed oczami!

VISION BOARD – DLACZEGO DOPIERO PIERWSZY RAZ?

Chociaż zamysł Mapy Marzeń znam od dobrych 10 lat, bo jej przygotowywanie praktykowane było u mnie w domu, to ja swojej nigdy nie sporządziłam. Nie przekonywało mnie wywieszanie takiej mapy w swoim pokoju i tłumaczenie się z niej przy każdych odwiedzinach znajomych. Miałam swój „Zeszyt, który ma moc spełniania marzeń, które się do niego wpisuje” i wydawało mi się, że to mi wystarcza. No i chyba wystarczało, do momentu, gdy nie zabrałam za poranne medytacje, podczas których próbowałam wyobrazić sobie wizję szczęśliwego dla mnie dnia. Jak się pewnie domyślacie, za cholerę mi to nie wychodziło. Obrazy jakoś nie bardzo chcą pojawiać się w mojej głowie i z tej porannej medytacji wychodziła mi frustracja zamiast banana na twarzy.

Wraz z zakończeniem roku, a także z powodu rozpoczęcia się nowego zaczęły pojawiać się znów w Internetach Vision Board. Więc pomyślałam sobie, że skoro jest taka możliwość, to czemu nie pomóc sobie w ten sposób. Tak na marginesie nazwa „Vision Board” bardziej do mnie przemawia niż „Mapa Marzeń”. Mapa Marzeń to coś, co kojarzy mi się z listą rzeczy, które chcemy osiągnąć, a Vision Board to wizja życia. I chociaż jedno ma sporo wspólnego z drugim, to jednak to nie to samo. Mam swoją listę celów zawodowych, a także prywatnych, ale Vision Board ma być drogowskazem JAK przy okazji realizacji tych celów ma wyglądać moje życie.

I TAK, wierzę w to. Wierzę, bo znam osoby, u których to działa. Przekonują mnie także słowa z książki „Praktyczne sposoby osiągania sukcesów” Kopmeyera:

„Podświadomość przez 24 godziny na dobę zajęta jest funkcjami fizyczno-umysłowymi, odbierając w tym czasie trudną do wyobrażenia liczbę bodźców. Jeżeli więc będziesz do niej przemawiał nieśmiało, oferując mgliste obrazy umysłowe, odpowie ci prawdopodobnie tak: Człowieku nie mam czasu, więc mi nie przeszkadzaj” (…) Żeby na podświadomości wywrzeć tak silne wrażenie, by poprowadziła Cię ku temu, czego pragniesz, musisz ją przytłoczyć stałym i intensywnym przekazem umysłowych obrazów upragnionej rzeczy lub cechy. Przede wszystkim powinieneś być stanowczy. (…) Dlatego wszelkimi sposobami musisz intensyfikować obrazy umysłowe tego, czego pragniesz….”

MOJA VISION BOARD

moja pierwsza vision board

Zacznijmy może od słówka, które wybrałam sobie na ro 2019, o którym chciałabym pamiętać. FOCUS – skupienie, skup się. Jakoś po angielsku brzmi ono lepiej, prawda? 🙂 Focus on one, focus on one task at a time, focus on one goal, czyli skup się na jednym, bo w 2018 tego zabrakło i wiele spraw zostało rozpoczętych i nie dokończonych. Focus on the moment, , bo cza często starałam się zrobić jak najwięcej nie mając z tego żadnej przyjemności.

Pierwsza linijka mojej Vision Board ma mi przypominać o tym, w jaki sposób chciałabym spędzać czas z partnerem. Nie chcę zaliczać spotkań, tylko po to aby były. Chciałabym, aby towarzyszyła im aura przytulności, ciepła, hygge. W imię zasady „make every day count” chciałabym, aby każda z tych chwil zapadała w pamięć, a sposób w jaki dbamy o otoczkę tych spotkań był nie tylko odświętnym zwyczajem, ale właśnie rytuałem jaki praktykujemy na co dzień.

Druga i trzecia linijka to sylwetki osób, które inspirują mnie do dbania o siebie i przypominają do czego dążę.  A teraz małe uzasadnienie: Ania Sokołowska –  podziwiam za to, że dzięki wprowadzeniu mądrej diety i ćwiczeń osiągnęła taaką sylwetkę. Nie żadnymi dietami cud, ani okresowym głodzeniem się, ale właśnie racjonalnym jedzeniem i systematycznymi treningami. Alexia Clark – również podziwiam jej sylwetkę i wytrwałość, która pozwoliła jej osiągnąć konkretne efekty, ale także chętnie zgapiłabym każdy jej strój na siłownię 🙂 Nochtlii za to, że otwarcie mówi, że celem jej treningów nie jest uzyskanie umięśnionego ciała, ale utrzymanie go w zdrowiu. Przez zdrowie rozumiemy też poczucie szczęścia, więc Nochtli wielokrotnie pokazuje na swoim Instagramie małe grzeszki, które popełnia, ale robi to z pełną świadomością. Jest przy tym totalnie urocza i zabawna.  Alina Rose przez kilka miesięcy to zdjęcie było moją tapetą na telefon, abym pamiętała, że Hashimoto to nie przeszkoda w wyglądaniu tak jak się tego pragnie. Kosmetyczna hedonistka – to zdjęcie przypomina mi, jak chciałabym czuć się i wyglądać będąc w domu 🙂 Sukienka, kwiaty, aura przytulności. Chciałabym też mieć umiejętność Darii wyszukiwania klasyków ubraniowych, bo sposób w jaki się ubiera jest dla mnie przykładem idealnego dopasowania ubrań do sylwetki i charakteru. Nie bez powodu wybrałam też właśnie to konkretne zdjęcie Elizy Fashionelki. Zdjęcie pochodzi z jednej z jej podróży i jest dla mnie idealnym odzwierciedleniem tego, jak chciałabym, aby wyglądały moje podróże.  Chciałabym w taki sposób jak Eliza umieć wyciągać dla siebie max szczęścia z każdej podróży, którą odbędę.

Czwarta linijka ma mi przypominać o tym, jak chcę spędzać czas. Umiejętność rozgraniczania swojego na czas pracy, ale też na czas totalnego wypoczynku nieobciążonego wyrzutami sumienia. O tym przypomina mi zdjęcie Nochtlii w łóżku #sundayfunday.  Wycieczka po Włoszech, to niezrealizowane marzenie od kilku dobrych lat – musi się w końcu udać, prawda? 🙂

Szósta linijka ma mi przypominać na czym chcę się skupić zawodowo w 2019 roku. Zdjęcie Oli Budzyńskiej, ma mi przypominać o tym, że wcale nie trzeba zaharowywać się na śmierć, aby móc prowadzić działalność, która przynosi satysfakcjonujące dochody. Ola to dla mnie przykład umiejętnego stawiania granic, konsekwencji, pracowitości, autentyczności. Od tej Pani czerpię inspirację całymi garściami i chyba nawet trudno byłoby mi tu wymienić wszystko, co „mówi” i o czym przypomina mi to zdjęcie. Kolejne zdjęcia mają mi przypominać na czym chcę się skupić w najbliższym czasie. Jest to passive income, wcześniejsze wstawanie, nauka programowania…. i porządek, czyli nowa organizacja rzeczy w domu, tak aby każda z nich miała swoje miejsce i była tam odnoszona.

Siódma linijka dotyczy domu, w jakim chciałabym mieszkać. Tu inspiracją jest dla mnie Marzena Marideko  Morgan @thewhitefarmhouseblog i Jagoda Kutkowska @lovingit  I bynajmniej nie mam na myśli unowocześnienia domu, czy po prostu remontu mieszkania. Zdjęcia, które wybrałam idealnie oddają atmosferę jaką pragnę widzieć w swoim domu. Wnętrza ze zdjęć aż zapraszają, aby się rozgościć, rzucić na kanapę i zapomnieć o wszystkim. Takiego domu chcę!

Ósma linijka dotyczy zdrowia: odżywiania (zdjęcie Gremigrem) i monitorowania. A także zachciewajek, którymi w tym roku są kot, samochód i nowy komputer 🙂 Bez komentarza!


Czy też robiliście swoją Vision Board w tym roku? Dajcie znać w komentarzu!

 

  • Zawsze bardzo sceptycznie podchodziłam do takich rzeczy, ale Twój post mnie przekonał i postaram się zrobić coś takiego dla siebie. Nic na tym nie stracę, a myśli chociaż na chwilę będą bardziej pozytywne 😉

    • Na pewno nic nie stracisz, a możesz tylko zyskać 🙂 Życzę powodzenia i daj znać, jeżeli zdecydujesz się opublikować gdzieś swoją Vision Board!