Metamorfoza przedpokoju – o tym jak kolor potrafi wprawić w osłupienie

Powoli zaczynam odkopywać się z zimowej depresji, która przyszła niespodziewanie i zabrała wszystkie chęci do działania, przykuwając mnie do łóżka. W kąt poszedł nawet mój ukochany niemiecki. Mamy już luty, więc z coraz większą nadzieją patrzę przez okno, wyczekując pierwszych oznak wiosny, a pogoda wręcz nas ostatnio rozpieszcza. Wracam więc do pracy nad wnętrzem mojego domu, aby na wiosnę móc cieszyć się pięknem w domu i za oknem 🙂

Metamorfoza przedpokoju rozpoczęła się na przełomie grudnia i stycznia – w szalonym okresie świąteczno-sylwestrowym, gdy wszyscy objadali się smakołykami i szaleli na imprezach, ja wieczorami spalałam kalorie malując sobie ściany 🙂 Chociaż w planach było tylko malowanie, a nie jakieś większe przeróbki, to różnica pomiędzy tym co było, a jak wyglądają ściany teraz jest ogromna (!). Muszę przyznać, że totalnie zaskoczyło mnie to, jak JEDEN kolor farby, może totalnie inaczej wyglądać na sklepowym próbniku i na większej powierzchni w domu.

KORYTARZ PRZED MALOWANIEM…

przedpokój

KORYTARZ PO MALOWANIU…

IMG_1331

Początkowo skusiłam się na Vanilia Cream firmy Beckers. Kolor ten jednak wydawał mi się na ścianie mojego korytarza zbyt jasny i brzydko kontrastował z pożółkłymi już drzwiami i kaloryferami. I chociaż uwielbiam takie prawie białe beże, to po krótkim zastanowieniu, ponownie pojechałam do sklepu celem zakupu farby odrobinę bardziej beżowej wymieniając farbę Vanilia Cream na Cotton Candy również firmy Beckers….i padłam z wrażenia 😀  Cotton Candy w moim korytarzu wyraźnie wpadał w róż (!!), a muszę dodać, że różu na ścianie nie toleruję wybitnie.  W rozpaczy ponownie pojechałam do Leroy Merlin celem zakupienia białej farby i pigmentu, aby samodzielnie uzyskać satysfakcjonujący mnie beżowy …. i ręce mi opadły. W życiu nie powiedziałabym, że biały + brąz na ścianie wyjdzie jeszcze bardziej różowo niż Cotton Candy 😀 Prawdopodobnie jest to kwestia oświetlenia przedpokoju, na co niestety nic nie poradzę.

Współlokatorzy i koleżanka z pracy przekonała mnie jednak, że nie jest tak źle i gdybym nie wspomniała o różu, to nawet by o tym nie pomyśleli. Totalnie za to rozbiła mnie mama, która stwierdziła, że nie ma pojęcia co to za kolor 🙂 Trochę już ze zmęczenia, a trochę przekonana przez znajomych stwierdziłam, że chyba nie jest tak źle i tak oto Cotton Candy został na ścianie. Na drugi raz będę już mądrzejsza i najpierw zakupię po prostu próbki 🙂

dddddd

Muszę jeszcze nadmienić, że chociaż farby Beckers’a są jednymi z droższych, to szybko przekonałam się, że naprawdę warte były swojej ceny. Gdy jeden ze współlokatorów wylał kawę, herbatę wielokrotnie, oczywiście „przypadkiem” 🙂 i wędrował z rowerem po klatce schodowej, która nie omieszkała zapamiętać jego ślady opon, to bez jakichkolwiek zmian w kolorze udało się je zetrzeć 🙂 Dowiedziałam się też od cioci, która również skusiła się na farbę tej firmy, że można ją czyścić wilgotną szmatką z odrobiną Cif’u i absolutnie nie ma to wpływu na kolor ściany 🙂

No, ale co dalej ? Jak widać na zdjęciu „po malowaniu” korytarz wygląda o wiele czyściej, ale jest jeszcze pozbawiony wyrazu. Zastanawiałam się jaki kolor i styl dodatków najbardziej przypadnie mi do gustu. Postanowiłam zainspirować się w internecie.

INSPIRACJA NR 1

1 a

INSPIRACJA NR 2

2380_6bca60b0-931a-4f74-8b68-19b3932de175_max_900_1200_-hol-przedpokoj-styl-klasyczny

INSPIRACJA NR 3

Screenshot_11

EFEKT PRAWIE KOŃCOWY

Jak podoba Wam się przemiana ? A może macie inny pomysł na ten korytarz ? Co byście jeszcze dodali ?

zBLOGowani.pl
Follow