LUTY PEŁEN (realnych) WYZWAŃ – przeganiam prokrastynację

Każdy ma jakieś cele, plany, marzenia, które najbardziej w świecie chciałby zrealizować. Problem pojawia się wtedy, gdy okazuje się, że jest ich za dużo, a Ty cierpisz na prokrastynacje. Pojawia się wtedy syndrom zwany „odjutronizmem”. Książka ? Jutro. Siłownia? Jutro. Dieta ? Jutro. Dzisiaj mam jeszcze tyle do zrobienia.

Właśnie zepsuło mi się auto/pralka/(tu wstaw rodzaj zesputego sprzętu). Na facebooku widziałam kolejnych kilkanaście ciekawych artykułów do przeczytania, w domu czeka pranie, sprzątanie, gotowanie. Milion spraw, które walczą o naszą uwagę i zabierają wolny czas, na który z takim wielkim entuzjazmem czekałyśmy cały dzień. Tylko kiedy będzie to cholerne jutro ??? Nigdy, jeżeli w głowie sobie nie ogarnę. To co mi przeszkadzało najbardziej, to poczucie, że za dużo mam do zrobienia i że nie ma szans, abym zdążyła. Kontynuowałam więc mój „odjutronizm”, skupiając się na działaniach, które przynosiły natychmiastowe efekty (czytaj: układanie skarpetek w szafce, polerowanie garnków w kuchni i inne podobne).

Podobno nic nie działa bardziej motywująco, niż publiczna deklaracja swoich celów, więc postanowiłam uporządkować i podzielić sobie to, do czego dążę na kolejne miesiące. I będę robić to tutaj – na blogu. Czytaj: będzie cykl – CO MIESIĄC – PRZEZ CAŁY ROK. Tak właśnie zamierzam powalczyć z moją prokrastynacją. 

CIAŁO

Chociaż już miesiąc temu postanowiłam sobie w końcu na poważnie podejść do tematu systematycznego chodzenia na siłownię i trzymania diety, która pomoże mi osiągnąć mój cel, jakim jest Ciało bez kompleksów i zdrowe jelita, to cały czas coś staje mi na przeszkodzie: zepsuty piec, samochód, grypa, inne obowiązki. I chociaż do tej pory nie udawało mi się zrealizować planu w 100 % to muszę przyznać, że zmieniło się moje podejście do problemów. Mleko się rozlało, nie ma co rozpaczać, czasu nie cofnę, trzeba po prostu sprawę załatwić. I to mnie cieszy! Dzisiaj jednak dostałam solidnego kopa w dupę. Człowiek, który zawsze osiąga swoje cele, opowiedział mi dzisiaj z jakimi kłodami pod nogami się na codzień zmaga, a pomimo tego niezależnie co się wydarzy…. chodził na siłownię, trzymał dietę i osiągnął swój cel. Zabolało mnie to. No bo jak to, on może a ja nie ?  Koniec wymówek! Choćby się paliło i waliło, coś sobie postanowiłam i nie chcę kolejny raz czuć, że znowu zawaliłam. W temacie ciała moje główne cele na luty to……….

  • Trzymanie się planu od Akopa Szostak: dieta + siłownia 4 razy w tygodniu. Podjęłam decyzję, aby taką współpracę rozpocząć już w styczniu, więc czas to zrobić na 100 %. Do tej pory cały czas coś stawało na przeszkodzie. A to choróbsko, a to sprawy domowe lub służbowe. Jako prawdziwa prokastynatorka potrafię znaleźć sobie milion pomysłów na spędzanie czasu. Wszystko chciałabym naraz, a to nie jest żadne rozwiązanie. Nie da się robić wszystkiego, tak aby zobaczyć zadawalające efekty we wszystkim co robimy.  Taki podział uwagi na milion spraw jeszcze bardziej wpływał na to, że nie byłam zadowolona z efektów i za szybko się poddawałam. Widziałam kiedyś ciekawy wpis u Ewy Chodakowskiej, która proponowała podzielenie wyzwań na miesiące lub kwartały. Właśnie to zamierzam wprowadzić. Najbliższy kwartał będzie moim czasem dla ciała ! 🙂
  • Stretching.  Chodzenie na siłownie wiąże się z zakwasami, a to równa się ból i kolejne wymówki, aby nie realizować założonego planu. Codziennie rano zamierzam więc zrobić jeden film z youtube ze strechnigiem, jogą, rozciąganiem.
  • Przeczytać książki: Historia wewnętrzna, Food pharmacy.  Książki już zakupione. Mój układ trawienny do tej pory był mocno rozregulowany. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale mocno mi to dokuczało. Teraz będąc na diecie od Akopa jest już lepiej, ale chcę pogłębić moją wiedzę w tym temacie, aby uniknąć błędów w przyszłości.

NAUKA

Co roku wypisuję sobie jako cel systematyczną naukę języka angielskiego i niemieckiego. I chociaż w pewnym stopniu udaje mi się realizować mój plan, to również w tym temacie mam lekkie poczucie klęski, bo to cały czas nie to co chciałabym. Przez naukę rozumiem też bardziej regularne czytanie książek i pogłębianie mojej wiedzy na interesujące mnie tematy.

  • Codzienne poranki z językiem. Stworzyłam w tym celu specjalny łańcuszek w zeszycie, którego celem jest codzienny kontakt z językiem. Nic mnie bardziej nie motywuje niż widok, jaką partię materiału już przerobiłam, więc mam nadzieję, że tym razem się uda.
  • 30 stron książki dziennie przed snem + notatki.  Kocham książki i to się nie zmieni. Do tej pory jednak kładłam się spać już totalnie wypruta z sił, co uniemożliwiało mi czytanie ze zrozumieniem. Z tego powodu często odkładałam książkę na inny dzień. Na moim stoliku nocnym leży już kilkanaście pozycji czekających na odpowiedni moment. Jak na nie patrzę to czuję wielkie LOVE i nie mogę doczekać się chwili kiedy będę miała czas je poczytać. Z planem systematycznego czytania wiąże się także wczesniejsze położenie się spać, więc upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu 🙂

PIENIĄDZE

  • Wypracować dodatkowe źródło dochodów. Należę do osób, które nie lubią zmieniać pracy i czują ogromną potrzebę finansowego bezpieczeństwa.  Moje plany na ten rok związane z podróżami też sprawiły, że zwiększyły się moje potrzeby finansowe. Mam zamiar codziennie szukać zleceń i możliwości dodatkowych przychodów. W planach jest więc sprzedaż niepotrzebnych mi już przedmiotów, jak i realizacja zleceń copywriting.

Na myśl przychodzi mi jeszcze masa pomysłów, ale realnie podchodząc do tematu, raczej więcej czynności nie zmieszczę w ciągu dnia. Nie ma nic gorszego niż poczucie, że nie zrealizowało się swoich planów, więc na tym zakończę tę listę.

Jestem ciekawa:

  • Czy też tworzycie takie listy ?
  • Jak Wam idzie realizacja planów, gdy pomysłów cała masa, a czas ograniczony ?
  • Jak walczycie z prokastynacją ?

 

zBLOGowani.pl
Follow