KWIATY DONICZKOWE W MOIM DOMU + APLIKACJE DO ROZPOZNAWANIA ROŚLIN

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że totalnie nic nie wiem o kwiatach, które mam w domu. Na Instagramie obserwuję conajmniej kilkanaście profili i osób, które w ostatnim czasie sporo mówią o roślinach. Styl botaniczny to jeden z moich ulubionych i chętnie przemycam takie smaczki do moich wnętrz. Do tej pory jednak zupełnie nie interesowałam się tym, jak nazywają się moje roślinki 🙂 Postanowiłam to zmienić i przy okazji trochę się douczyć w TYM temacie.


KWIATY W DOMU – MOJE INSTAGRAMOWE INSPIRACJE

A wszystko zaczęło się od @friederikchen i @theplantedgram, których wnętrza można podziwiać na Instagramie. Prawda, że rośliny robią klimat i bez nich te pomieszczenia nie miałyby tyle uroku? Wiem, że przede mną jeszcze długa droga do takich rezultatów. Najchętniej dokupiłabym kilka najmodniejszych obecnie roślinek, aby moje wnętrza choć trochę przypominały te na poniższych zdjęciach. Pewnie tak się to skończy, ale najpierw chciałabym rozeznać się w tym co mam i trochę dopieścić tę moją małą kolekcję 🙂

Moje instagramowe inspiracje roślinne

 

KWIATY DONICZKOWE W MOIM DOMU – jakimi roślinami się opiekuję?

TRAWA PAMPASOWA 

Trawa pampasowa dołączyła do zespołu całkiem niedawno, bo zakupiłam ją około miesiąca temu w Tesco. Pomimo tego, że roślinka była malutka, to skusiło mnie zdjęcie jej kwiatów, które było na jej opakowaniu. Na temat jej upodobań wyczytałam, że lubi stanowiska nasłonecznione, a w cieniu najprawdopodobniej nie zakwitnie. Powinna być osłonięta od wiatru i mieć zapewnioną stałą, ale umiarkowaną wilgotność gleby. Oprócz tego powinna mieć żyzną, przepuszczalną ziemię zasobną w wapń. Aby przyśpieszyć jej wzrost i kwitnienie powinno się ją nawozić dużą ilością azotu rozpuszczonego w wodzie.

SKRZYDŁOKWIAT

Skrzydłokwiat

Skrzydłokwiat jest ze mną od kilkunastu lat i został zakupiony przez mamę po przeprowadzce do nowego domu. Śmiem twierdzić, że nie jest rośliną zbyt wymagającą, bo przeżył czasy, gdy w ogóle się nim nie interesowałam 🙂 Jednakże zauważyłam, że lepiej rośnie, gdy jest w miejscu, w którym nie ma przeciągów, a światło jest delikatnie rozproszone. Wyczytałam, że kwiaty skrzydłokwiatu mogą zdobić roślinę nawet kilka miesięcy. Jednakże aby tak właśnie było, trzeba go koniecznie nawozić co dwa tygodnie. Skrzydłokwiat lubi wilgoć i żyzną ziemię, ale najlepiej podlewać go 2,3 razy w tygodniu.  Ciekawostką jest to, że skrzydłokwiat ma zdolność do oczyszczania powietrza z substancji toksycznych wydzielanych m.in. przez meble, wykładziny i plastiki. Jednakże, aby miał takie właściwości oraz ładnie się prezentował powinno się regularnie przecierać mu liście wilgotną szmatką. Ciekawostką numer dwa jest to, że wyczytałam, iż powinno się go przesadzać raz w roku, a duże egzemplarze rozmnożyć poprzez podział bryły korzeniowej. Ja zrobiłam tak chyba raz w życiu, więc chyba jednak źle się nim opiekowałam, bo nie wyrósł mi jeszcze tak, aby było co dzielić 🙂

KALANCHOE

Kalnachoe

Początkowo byłam przekonana, że jest to roślina jednoroczna i po przekwitnięciu kwiatów zamierzałam się jej pozbyć. Przez przeoczenie i brak czasu jednak tego nie zrobiłam i okazało się, że miałam farta, bo Kalanchoe może rosnąć i kwitnąć wiele lat. Trzeba tylko wiedzieć, jak ją pielęgnować.  Kalanchoe wygląda ładnie, gdy jest malutka. Natomiast, gdy jej łodygi urosną, to traci swój urok. Można temu zapobiec przycinając śmiało łodygi. Można też wyprowadzić nową z sadzonki. Kalanchoe bardzo szybko się ukorzenia, a po wsadzeniu sadzonki do ziemi – bardzo szybko rośnie. Kalanchoe potrzebuje dużo światła, ale najlepiej postawić ją w miejscu osłoniętym od bezpośredniego nasłonecznienia w godzinach południowych i z dala od grzejników. Podlewa się ją dopiero wtedy, gdy ziemia całkiem przeschnie, czyli co jakieś 2 tygodnie zimą i co ok. 5 dni latem. Kalanchoe nawozi się raz w miesiącu i trzeba regularnie przecierać jej liście wilgotną szmatką (nie wolno spryskiwać). Przekwitłe kwiatki trzeba koniecznie usunąć, aby mogły pojawić się nowe. No i ciekawostka – Kalanchoe kwitnie najczęściej zimą. W moim domu Kalanchoe pojawiła się z okazji urodzin i dnia kobiet. Na początku nie wiedząc jak się ta roślinka nazywa – nazywałam ją kapustą 😀

GRUBOSZ JAJOWATY

Grubosz jajowaty

Grubosz jajowaty jest jedną z roślin, o których ładny wygląd żywo zabiegała moja mama, zanim wyjechała do Irlandii. Grubosz jajowaty jest również nazywany drzewkiem szczęścia, ponieważ niektórzy uważają, że potrafi przyciągnąć pieniądze do domu 🙂 O tym zabobonie wiedziałam już od dziecka, ale dopiero szukając informacji o tej roślinie dowiedziałam się, że ma on właściwości lecznicze. Potrafi pomóc m.in na opryszczkę, żylaki, czy ukąszenia owadów. Co równie ciekawe i o czym również nie wiedziałam – grubosz jest sukulentem, o czym w życiu bym nie pomyślała 😀 Mój Grubosz ma zielone liście i nie lubi bezpośredniego Słońca, wręcz preferuje półcień (odmiany ze srebrzystymi liśćmi wprost przeciwnie) Należy go podlewać obficie, a z następnym podlewaniem poczekać aż całkiem przeschnie mu ziemia. Grubosz wymaga przepuszczalnego podłoża z dodatkiem gruboziarnistego piasku, a na dnie powinien mieć warstwę drenażu.

SZEFLERA DRZEWKOWATA

Szeflera

Szeflera nie miała z nami łatwo. Została zakupiona kilkanaście lat temu jako 1,5 metrowe drzewko, a przez niefortunne przycinanie obecnie jest hm… krzewem. Niemniej ostatnio dość ładnym krzewem 😀 Chwilę mi zajęło zanim znalazłam dla niej dobre miejsce w domu. Jej wędrówka po całym mieszkaniu zaczęła się, gdy Szeflera zaczęła nam więdnąć. Wystarczyło jednak trochę nawozu oraz odpowiednie miejsce (rozproszone światło w korytarzu, bo Szeflera nie lubi pełnego Słońca) i zaczęła wypuszczać nowe listki jak szalona. Podłoże Szeflery powinno być zawsze lekko wilgotne, ale jak ognia trzeba unikać zalania. W okresie wegetacji trzeba ją nawozić co 2 tygodnie. Wyczytałam, ze Szeflera dość łatwo się rozmnaża i tą nowo zdobytą wiedzę zamierzam wkrótce wypróbować 🙂

DRACENA

Dracena

Moja Dracena to pozostałość po dość upiornym współlokatorze, którego wyrzuciłam na początku roku z hukiem. Nie chciał jej zabrać, a ja w sumie chciałam ją wyrzucić, aby nie przypominała mi o nim. Dziwnym zrządzeniem losu (z lenistwa) jednak została, a ja zaczęłam przyglądać się jej z ciekawością 😀 Z ciekawością, bo długo jej nie podlewałam, a ona nijak nie chciała paść. Śmiem więc twierdzić, że nie jest ona wymagająca w uprawie. Po małym rekonesansie wiem już, że należy ją podlewać raz w tygodniu, a zimą nawet rzadziej. Dobrze czuje się w jasnym wnętrzu, ale w takim miejscu, aby nie padały na nią bezpośrednio promienie światła. Dracena lubi wilgotne powietrze i aby ładnie rosła należy ją zraszać spryskiwaczem. No i teraz jak już straciłam czas, aby zapoznać się z jej upodobaniami, to głupio byłoby ją wyrzucić 🙂

ZIOŁA: BAZYLIA, SZCZYPIOREK, ROZMARYN, OREGANO, KOPEREK, MELISA

Zioła w mojej kuchni

Wiosną w tym roku zamarzył mi się ziołowy parapet w kuchni i postanowiłam zrobić sobie DIY z ziołami w słoiku. Zasadziłam nasionka i cierpliwie czekałam, aż wyrosną. Wyrosły, a ja tak się zajarałam tematem, że zaczęłam dokupować w sklepie inne niż zasadzone w słoikach zioła. Pomieszczenie od razu zyskało na uroku, a ja cieszę się jak dziecko, bo moja kuchnia jest już o krok bliższa od kuchni moich marzeń 🙂

PAPROTKA

Paprotka

Z Paprotką mamy taką trochę relację love-hate. Kiedyś ja nie lubiłam Paprotek, a teraz Paprotki nie lubią mnie. Jako nastolatka zostałam obdarowana Paprotką przez mamę. Pomimo tego, że o nią nie dbałam to rosła jak szalona (może dbała mama?). Teraz, gdy sama kupiłam sobie Paprotkę i staram się stworzyć jej dobre warunki, to jakoś niknie mi w oczach. Chociaż zapewniam jej żyzne, przepuszczalne podłoże, jest w ciepłym i wilgotnym pomieszczeniu i podlewam ją często, ale umiarkowanie, to jednak coś jej nie pasuje 🙁 Będę próbować jeszcze z miejscem jej położenia w domu i mam nadzieję, że znajdę odpowiednie…

STORCZYK

Storczyk

Storczyki podobno wyszły z mody, ale przecież nie wyrzucę ich z tego powodu. Jestem posiadaczką dwóch egzemplarzy, które pojawiły się w domu jako prezent urodzinowy. Byłam przekonana, że storczyk to inaczej Orchidea. Jakież było moje zdziwienie, gdy ostatnio od cioci dowiedziałam się, że wcale tak nie jest. Orchidea wypuszcza o wiele większe i ładniejsze kwiaty, a ciocia zdradziła mi, że w Lidlu można dostać najlepsze według niej Orchidee.

No, ale tymczasem mam Storczyka, więc wyszperałam sobie, że kwiaty te podlewa się po przesuszeniu podłoża (całkowitego przesuszenia korzeni Storczyk nie toleruje). Najlepiej nawadniać je wkładając doniczkę do pojemnika z wodą i poczekać aż ziemia nią nasiąknie. Umiejscowienie Storczyka zależy od naszego „widzimisię” – tak przeczytałam. Ja też nie zauważyłam, aby lepiej rósł w konkretnym miejscu. Podobno istnieją odmiany Storczyków, które kwitną cały rok. Mój niestety do tych nie należy. W okresie wzrostu Storczyki nawozi się co 2,3 tygodnie. Znalazłam nawet sugestię, że dobrze jest założyć sobie arkusz uprawy, na którym będziemy zapisywać sobie dokładną nazwę rośliny, datę zakupu, jej umiejscowienie w domu,  termin kwitnienia, jego długość i obfitość, a także terminy nawożenia. Wszystko po to, aby dowiedzieć się przy jakich warunkach Storczyk kwitnie najlepiej. Ciekawe rozwiązanie, ale

ŻYWORÓDKA

Żyworódka

Żyworódka to kolejna roślina, która specjalnie nie podobała mi we wcześniejszych latach, a wręcz drażniła i miałam ochotę się jej pozbyć. Było to związane z tym, że żyworódka wypuszcza z końca swoich liści takie małe listki, które bezustannie opadają na parapet i zaśmiecają podłogę. Zupełnie nie rozumiałam mamy, która zabiegała o to, aby ładnie rosła. Doceniłam ją, gdy pewnego razu dostałam do napisania tekst o żyworódce i dowiedziałam się o całym wachlarzu jej cennych właściwości. Okazuje się, że żyworódka ma szersze zastosowanie lecznicze niż aloes. Dzięki zawartości dużej ilości witaminy C oraz bogactwu mikro- i makroelementów wykazuje właściwości regenerujące, przeciwzapalne i immunostymulujące. No i te małe upierdliwe listki, które zrzuca na podłogę są mega cenne 😀 Szperając w internecie okazało się także, że to kolejny sukulent w moim domu, a myślałam, że sukulentów nie mam wcale 😀 Jak każdy sukulent żyworódka potrzebuje dużo światła i dobrze znosi przesuszenie (co ochoczo kiedyś czyniłam:D). Zbyt dużo wody może zrobić jej krzywdę.

HORTENSJA

Hortensja

To kolejny kwiat kupiony jako mała sadzonka z Tesco 🙂 Bardzo podobają mi się kwiaty Hortensji, ale coś mam wrażenie, że w tym roku moja nie zakwitnie 🙁 Od około dwóch tygodni już nie rośnie. Wyczytałam, że może to być wina doniczki (moja była zbyt mała), więc dziś zmieniłam ją na większą. Doniczka dla Hortensji uprawianej w domu powinna być stosunkowo duża (min 10 l) i mieć na dnie otwory. Ziemia, w której rośnie Hortensja powinna być żyzna, próchnicza, wilgotna i kwaśna (dopiero teraz przekonuję się jak ważna jest ziemia w uprawie kwiatów, bo wcześniej to lekceważyłam). Idealne stanowisko dla Hortensji powinno być półcieniste, bo wtedy lepiej rośnie. Z kolei Hortensja umiejscowiona w Słońcu bogaciej kwitnie, więc specjaliści polecają jakoś to wypośrodkować. Hortensje źle znoszą przesuszenie, więc trzeba pamiętać o ich regularnym podlewaniu. Należy ją nawozić raz w tygodniu lub zastosować odżywkę o spowolnionym działaniu.

WRZOSIEC

Wrzosy

Wrzosiec pojawił się u mnie w domu na jesień zeszłego roku i byłam przekonana, że wytrzyma maksymalnie do wiosny. Tymczasem moje w dalszym ciągu się trzymają (chociaż sypią się trochę). Pytanie więc, czy kupiłam Wrzośce czy Wrzosy. Podobno różnią się one tym, że Wrzosy kwitną od lipca do października, natomiast wrzośce od końca lutego do kwietnia. Moje kwitną od jesieni zeszłego roku do teraz… Pozostaje mi dalej je obserwować i podlewać. Tymczasem wyczytałam, że najbardziej lubią stanowiska półsłoneczne i nie znoszą cienia. Podlewa się je umiarkowanie, tak aby nigdy nie stały w wodzie. Nie lubią też wiatrów i przymrozków, ale te uprawiane w domu źle znoszą trzymanie ich koło grzejnika. No i nie trzeba ich nawozić 🙂

APLIKACJE NA TELEFON DO ROZPOZNAWANIA ROŚLIN I DBANIA O NIE

Trochę wstyd się przyznać, ale do tej pory nie miałam pojęcia jak nazywa się większość moich kwiatów doniczkowych w domu. Chcąc się tego dowiedzieć zapytałam wujka Google, ale dość ciężko szukało się w ten sposób. Wyrzucił on jednak w wynikach wyszukiwania aplikacje do rozpoznawania roślin!! WOW! Shazam, który służy do rozpoznawania muzyki wydawał mi się objawieniem naszych czasów, ale aplikacja do rozpoznawania roślin, to już dla mnie mega sztos! Jaram się 😀

W każdym razie jak już zaczęłam szperać w AppStorze w poszukiwaniu aplikacji do rozpoznawania roślin, to znalazły się też inne ciekawostki, o których będzie trochę poniżej:

GARDENIA

Gardenia - aplikacja do dbania o rośliny

Ta aplikacja to taki dziennik roślin w domu. Po nazwie wyszukuje się roślinę, po czym wyskakują wskazówki odnośnie jej uprawy! Można też wprowadzić zdjęcie własnej rośliny i ustawić sobie przypomnienie, kiedy należy ją podlewać. A to wszystko w bardzo estetycznie zaprojektowanym interfejsie 🙂 Polecam!

HAPPY PLANT

Aplikacja Happy Plant

Happy Plant działa podobnie jak GARDENIA, z tą różnicą, że nie ma wskazówek odnośnie uprawy. Za to codziennie przy przypomnieniu o podlewaniu kwiatka trzeba wykonać jego aktualne zdjęcie.

GARDEN ANSWER

Garden answer to aplikacja do rozpoznawania roślin / kwiatów w domu. W wynikach wyszukiwania pokazuje zdjęcia roślin innych użytkowników, które mają podobne cechy do naszej wyszukiwanej roślinki. Parę razy nie trafiła i musiałam szukać za pomocą innej aplikacji, ale ma bardzo przyjazny i kolorowy interfejs.

SMART PLANT

Aplikacja Smart Plant

Oprócz możliwości wyszukania nazwy rośliny (rozpoznania jej), jest tu także dziennik uprawy roślin (Care Calendar), wskazówki jak je uprawiać (z podziałem co robić z rośliną i na co uważać w danym miesiącu), ale też katalog roślin z podziałem na pomieszczenia w domu. Aplikacja daje też możliwość zapisania sobie roślin na Wishlistę!!

LEAF SNAP

Jak sama nazwa wskazuje, aplikacja pozwala na rozpoznawanie roślin za pomocą zdjęcia jednego liścia. Mam wrażenie, że chodzi bardziej o liście drzew, niż kwiatów w domu, bo na to wskazują zdjęcia w katalogu. Niemniej ciekawa opcja, gdy będąc poza domem nie mamy pewności pod jakim drzewem stoimy i chcemy się tego dowiedzieć.


Z powyżej wymienionych aplikacji najbardziej przekonała mnie do siebie Gardenia i Smart Plant. Zamierzam wypróbować oby dwie i pewnie wkrótce się okaże, która zostanie ze mną na dłużej. Z przykrością stwierdzam, że do tej pory nie opiekowałam się moją roślinną ferajną tak jak powinnam. Właściwie zadbane kwiaty w domu potrafią się odwdzięczyć pięknie ozdabiając pomieszczenia, co widać na zdjęciach moich instagramowych inspiracji na początku tego wpisu. Myślę, że warto się w to zaangażować, co właśnie zamierzam zrobić 🙂

  • W odróżnieniu do mojego Misia, nie mam ręki do roślin – to on dba by w naszym mieszkaniu było zielono.

    • Też myślałam, że nie mam ręki… dopóki sama nie musiałam zająć się roślinami w domu 🙂

  • Ja mam kilka kwiatków doniczkowych, ale jakoś nie mam do nich ręki. Postaram się bardziej o nie zadbać, bo nie ma to, jak kwiaty w domu. Co do paprotek, to mam podobnie, też mnie jakoś one nie lubią :).

    • Paprotki podobno dobrze rosną w łazience, bo tam wilgotno jest. Taki tip wuszukałam w necie 🙂 Ja już próbuję z paprotkami w tym pomieszczeniu w domu.

  • Ja coś nie mam ręki do storczyków. Wszystkie mi padają. Za to fiołki pięknie rosną.

    • Może trzeba im poszukać odpowiednie miejsce w domu… 🙂 Moje kwiaty ostatnio wędrują po całym domu, szukam im odpowiedniego miejsca i powiem Ci, że dla paru już znalazłam 🙂