JAK SIĘ ROZGRZAĆ? JAK WYBRAĆ CIEPŁĄ ODZIEŻ ZIMOWĄ? – część 2.

Kilka słów o moim podejściu do odzieży zimowej i skąd się wzięło…

DZIECIŃSTWO

Jednym z najtrwalszych wspomnień z mojego dzieciństwa jest babcia siedząca przy kaloryferze i robiąca na drutach wełniane skarpetki, swetry, czapki i rękawiczki. Rezultatem tych babcinych wieczorów przy kaloryferze był cały ogrom takich wyrobów, więc niejako zmuszone byłyśmy z siostrą do ich noszenia. Wówczas nie bardzo mi się to podobało i raczej marzyło mi się noszenie kolorowych sweterków i wdzianek z telewizyjnych reklam, albo kolorowych bluz z nadrukami podpatrzonych u bogatszych koleżanek….

NASTOLATKĄ BYĆ….

Długo byłam na bakier z takimi samodzielnie wytworzonymi elementami garderoby. Jako zbuntowana nastolatka wolałam zmarznąć niż założyć na siebie coś co nie było w moim guście. Moje przygotowania do zimy sprowadzały się do zakupu super modnej aczkolwiek cienkiej kurteczki, która mogłaby uchodzić za wiosenną i butów ledwo sięgających za kostkę, a to i nie zawsze, bo oczywiście ładniejsze dla mnie w tamtych latach były zwykłe trampki.

DOROSŁOŚĆ

Z biegiem czasu (i po paru srogich zimach) poszłam po rozum do głowy i każdej zimy wybierałam już bardziej rozsądnie. W dalszym ciągu jednak skupiłam się na tym, na czym nie powinnam. Moje podejście w tej kwestii było czysto cebulackie. Kupowałam raczej rzeczy, które wyglądem uchodziły za zimowe, ale w rzeczywistości takie nie były. I myślę, że w tej kwestii nie będę osamotniona. W sklepach w dalszym ciągu oferuje się nam przepiękne i super modne rzeczy, które niestety raczej nie zdadzą egzaminu z zimy. Najgorsze jest to, że niektóre z tych rzeczy są naprawdę piękne. Ostatnio prawie kupiłam przepiękny, długi sweter w kolorze kremowym w Oysho, w którego skład wchodził jedynie akryl. Prawie… bo powstrzymała mnie jego cena i wcześniej zrobione postanowienie, że będę kupować rzeczy naprawdę dobrej jakości, które ochronią mnie przed zimnem.

Oysho

Właśnie ten sweterek chciałam ostatnio kupić i zrezygnowałam. Jest piękny, ale składa się z samych sztucznych materiałów 🙁

 

DOJRZAŁOŚĆ?

Mam nadzieję, że dojrzałość, a nie starość 🙂

Myślę, że podobnie wyglądała ścieżka wielu osób w zbliżonym do mojego wieku (młodsze pokolenie jest chyba bardziej świadome:))  I rozumiem już też, że producenci odzieży z łatwością to wykorzystywali i z całą pewnością dalej będą to robić, jeżeli się im na to pozwoli…

A JAK SPRAWIĆ, ABY TAK NIE BYŁO?

 

JAK SIĘ ROZGRZAĆ? JAK WYBRAĆ CIEPŁĄ ODZIEŻ ZIMOWĄ?

W sklepach mami się nas grubością materiału z jakiego zrobiona jest odzież zimowa z aktualnego asortymentu danego sklepu. Grubość materiału nie powinna być jednak jedynym kryterium wyboru. Kluczem do odnalezienia prawdziwie rozgrzewającej odzieży jest znajomość podstaw o materiałach, z których zrobiona jest odzież zimowa. Niby nikt nie może wiedzieć wszystkiego, nie każdego interesuje krawiectwo i nie każdy chce robić karierę w tej branży. Dorosłość (dojrzałość) to jednak też świadomość, więc powinniśmy być świadomi tego, co kupujemy i jakiego efektu możemy spodziewać się kupując coś, w co się ubieramy….

1. ZIMOWA KURTKA / PŁASZCZ

Jak już wspomniałam, do tej pory nie udało mi się zakupić typowo zimowej odzieży, która zdałaby egzamin z zimy. Troszkę w tym mojej winy, bo koncentrowałam się bardziej na tym, jak będę w tym wyglądać i czy koszt tej rzeczy będzie znośny dla mojego portfela. Sklepowy asortyment odzieży zimowej również nie pomagał w realizacji tego zadania. Ileż to ja się czasem nachodziłam szukając czegoś odpowiednio grubego na zimę, co choć trochę spełni moje oczekiwania odnośnie wyglądu.

Muszę przyznać, że jeszcze do niedawna moja wiedzy o właściwościach materiału była zatrważająco mała. Nie czytałam etykiet, bo i po co, skoro nie wiedziałam o nich nic. Kryterium wyboru oparte było u mnie na grubości materiału, a że nie chciałam wyglądać jak opona, to mój wybór najczęściej padał na płaszcze zimowe (chyba bardziej jesienne) o wątpliwym składzie.

SLOW FASHION I ZERO WASTE – KOCHAM TE TRENDY!!

Całe szczęście od kilku lat trwa moda na slow fashion i szafę kapsułkową, a ostatnio też zero waste. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni ilością rzeczy, które posiadamy. Nasze szafy pękają w szwach, a my dalej nie mamy co na siebie włożyć. Mało tego „obsługa” tego chaosu utworzonego przez nadmiar przedmiotów w naszych domach zajmuje coraz więcej czasu. Nie wiem, czy tak sama z siebie zaczęłabym interesować się jakością mojej odzieży, gdyby nie właśnie te najnowsze trendy….hm…

NO, ALE DO RZECZY…

Jak wybrać zimowy płaszcz lub kurtkę puchową? Nie podam tu namiarów na konkretne sklepy. Za to zachęcam do lektury kilku blogów, które rzetelnie odpowiadają na pojawiające się podczas zakupów pytania o jakość odzieży zimowej:

PŁASZCZE

KURTKI PUCHOWE

Miało nie być poleceń, ale nie mogłam opamiętać się przeszukując internet w poszukiwaniu ładnych i ciepłych płaszczy zimowych 🙂 Te poniżej to dla mnie prawdziwe cuda <3

płaszcze zimowe z wełny

1, 2

2. ZIMOWE BUTY

Buty, to chyba dla mnie najgorszy element garderoby. Nie zrozumcie mnie źle, jak każda kobieta uwielbiam buty, ale mam ogromny problem ze znalezieniem odpowiedniej pary dla siebie. Strasznie zazdroszczę tym, które kupują buty z łatwością i robią to nawet przez internet. U mnie taka opcja nie wchodzi w grę, bo ryzyko, że ich nigdy nie założę przy zakupach online wzrasta do przynajmniej 90%.

Z wyborem butów w sklepach stacjonarnych również nie jest u mnie lepiej. Właściwie żartem byłoby, gdybym napisała, że kiedykolwiek kupiłam sobie buty zimowe. Moje uwielbienie do butów zamszowych zemściło się na mnie już nie jeden raz. Nie pomagają też producenci obuwia, bo propozycja najpopularniejszych sklepów obuwniczych na zimę jest wciąż taka sama. Wygląda to tak, jakby osoby projektujące te buty nigdy w życiu nie miały styczności z zimową pogodą, a tym bardziej z polską zimą.

Chociaż nie mam szczęścia do zakupów online, to jednak w tym przypadku będę musiała zaryzykować. Przemierzyłam już w tym roku całkiem sporo sklepów bez zadowalających rezultatów niestety. W jednym z ostatnich wpisów wspominałam, że moim małym marzeniem jest zakup zimowej kurtki i prawdziwie zimowych butów. Sklepy online mają tę przewagę nad stacjonarnymi, że na studiowanie etykiety można poświęcić więcej czasu niż w sklepie stacjonarnym (przynajmniej ja tak mam). Kluczem do właściwego wyboru oczywiście znowu będzie rozeznanie z jakich materiałów powinny składać się zimowe buty, dlatego też polecam lekturę:

-> JAK KUPIĆ PORZĄDNE, CIEPŁE I TRWAŁE BUTY NA ZIMĘ?

 buty zimowe

3. CIEPŁE SWETRY

Jak kupić dobry sweter na zimę? Zrobić sobie 😀 Chyba nie ma lepszej pory roku, niż zima do nauki robienia na drutach. A jeżeli przy okazji ma wyjść takie cudo jakie widoczne jest na stronie CZASZAMOTAC.PL to całym sercem jestem za! Poniższe zdjęcia pochodzą ze sklepu internetowego, który zamiast gotowych wyrobów sprzedaje materiał w postaci włóczek wełny oraz instrukcji, jak zrobić sobie takie cudo ze zdjęcia. Te, które widzicie poniżej najbardziej przypadły mi do gustu, ale jest tam sporo wzorów i myślę, że każdy wybierze z niego coś dla siebie.

swetry z wełny DIY1, 2, 3

Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą nie mieć czasu lub ochoty, aby zrobić sobie samemu sweter. W tym przypadku przed ruszeniem na łowy polecam najpierw lekturę poradnika, czym kierować się podczas zakupów. Na przykład tego poradnika:

 -> JAK KUPIĆ DOBRY SWETER NA ZIMĘ?

 

4. CIEPŁE SKARPETY

Co roku daję się nabrać i niestety w tym roku zrobiłam to samo….  Wszystkie najpopularniejsze sklepy wypuszczają kolekcje ciepłych skarpetek na zimę i bodajże na Święta (w przeurocze reniferki i mikołaje :D). A ponieważ nie są one drogie, bo kosztują najczęściej kilka lub kilkanaście złotych, to oczywiście bez krępacji kupuję je sobie podjarana, że założę te śliczności gdy będzie zimno. Zgadnijcie co? Przyszło zimno, założyłam je.… i po paru minutach zdjęłam. Moje śliczne skarpetki, przy których serce mi szybciej zabiło w sklepie, chociaż miękkie i puszyste, okazały się nie przepuszczać powietrza. I Co prawda było mi ciepło, ale było to tak nieprzyjemne uczucie, że nie dałam rady spędzić w nich więcej czasu niż te parę minut.

No, ale w tym roku oprócz małej porażki ze skarpetkami z Pepco zrobiłam coś jeszcze 🙂 Coś już tam o wełnach wiedziałam, więc zainwestowałam w końcu w skarpetki w 100% z wełny, które dorwałam w rumskim Auchan na jednej z wysepek z rajstopami i skarpetami. Mało tego – w skarpetki, które mi się podobają!! I chociaż przeżywałam ich cenę jeszcze przez dłuższą chwilę od ich zakupu :D, to muszę przyznać, że to był jeden z lepszych zakupów jakie kiedykolwiek zrobiłam. Skarpetki są czarne, czyli dla mnie ideał, bo rzadko noszę obuwie domowe (zwane kapciami:D). W wersji rozciągniętej sięgają ponad kolano, ale można je też zwinąć na łydce tak, że wyglądają jak buty Saszki 🙂

I już rozglądam się za kolejną parą wełnianych skarpetek. Do gustu szczególnie przypadły mi te ze zdjęć poniżej:

wełniane skarpetki

 

1, 2, 3

 


CIĄG DALSZY NASTĄPI…