Irlandia inaczej – relacja z podróży

Wyjazd do Irlandii był totalnie spontaniczną decyzją, spowodowaną wybitną ochotą zmiany otoczenia. Ostatnio udaje mi się częściej podróżować, z czego jestem niezmiernie zadowolona. Aczkolwiek coraz częściej odczuwam potrzebę zmian i poznawania nowych miejsc. Była to moja trzecia podróż do tego kraju i prawdopodobnie nie ostatnia. W Irlandii od około 6 lat mieszka i pracuje moja mama i siostra. Z tego też powodu nie nastawiałam się na typowe zwiedzanie Dublina lub okolic, gdyż  to już zaliczyłam  przy okazji wcześniejszych odwiedzin. Nie wiem dlaczego, ale loty do Dublina są bardzo drogie. Udało mi się jednak zakupić bilet w dwie strony za 260 zł. Z tego też powodu moja podróż  odbyła się w marcu. Ceny lotów na późniejsze terminy były 3 lub 4 razy droższe. Przekonała mnie także obserwacja prognozy pogody w terminie, w którym miałam lecieć. Zapowiadała się lepiej niż pogoda w tym samym czasie w Polsce.

POGODA W IRLANDII

Pogoda zrobiła mi jednak psikusa. Przez większość czasu, który tam spędziłam wiało i padało, więc nie bardzo mogłam sobie pozwolić na  swobodne szwędanie się. Momentami było naprawdę nieprzyjemnie i liczyłam minuty do czasu, kiedy w końcu wejdę do samochodu lub jakiegoś budynku. Szczerze mówiąc w Irlandii byłam już w sierpniu, listopadzie i w marcu. Nie wiem czy to kwestia mojego szczęścia, ale za każdym razem pogoda była gorsza niż w Polsce. Wybierając się do Dublina w listopadzie  wyjeżdżałam z Polski w sweterku i płaszczu, a będąc na miejscu zmuszona byłam nosić prawie całą zawartość mojej walizki na raz – tak było zimno. Pamiętam, że podczas tego listopadowego wyjazdu wybrałyśmy się jednego wieczoru do pubu. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy opatulona jak eskimos zbiżałam się do celu, który był pub, a obok mnie do tego samego miejsca wchodzili ludzie ubrani jak na lato – panowie w t-shirtach, a panie w krótkich spódniczkach, sandałkach i bez rajstop :O Moja siostra twierdzi, że irlandzki klimat jej odpowiada. Nie ma tam typowej zimy, ale nie ma też ciepłego i dusznego lata.  Siostra nie patrzy na pogodę, gdy coś planuje. Na mnie niestety pogoda ma ogromny wpływ. Jestem szczęśliwa, gdy świeci Słońce i zmykam pod kołderkę z książką i herbatą, gdy wieje i pada.

IRLANDZKIE ZWYCZAJE

Nie tylko prognoza pogody mnie zaskoczyła. Z niezłym rozbawieniem słuchałam opowieści siostry o irlandzkich zwyczajach. Np. gdy kobieta wybiera się na imprezę, a wcześniej musi iść do pracy, to do pracy potrafi przyjść nieumalowana i w wałkach na głowie. A wszystko po to, żeby na wieczór wyglądać dobrze. Do pracy w wałkach na głowie ? 🙂 Aż trudno w to uwierzyć. W Irlandii nikogo (oprócz Polaków podobno) nie dziwi też osoba w piżamie w baranki robiąca zakupy w sklepie 🙂 Z przerażeniem za to słuchałam o muzułmanach w Irlandii. Kierując się do drzwi wejściowych do sklepu, moja siostra napotkała takiego jednego osobnika, który oburzył się, gdy siostra europejskim zwyczajem, że kobieta wchodzi pierwsza, przeszła przez drzwi do sklepu przed tym panem.  W ich kraju to mężczyzna wchodzi pierwszy. Pan ten zrobił aferę na cały sklep wykrzykując coś za siostrą, która nieźle zdziwiona przyśpieszyła kroku. Nie ukrywam, że złości mnie trochę fakt, że ludzie ci będąc w obcym państwie, nie potrafią dopasować się do ich zwyczajów i na siłę forsują swoje. Logicznym wydaje mi się, że jadąc w obce miejsce starasz dopasować się do zwyczajów panujących w kraju, w którym się znajdujesz. Dlaczego więc ci ludzie nie potrafią dopasować się do nas ? Teraz z trochę innej beczki. Zaskoczyły mnie też domy w Irlandii. Żałuję, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Wszystkie budynki są tam podobne, żeby nie powiedzieć, że takie same. Przejeżdżając samochodem napotkałam nawet dzielnicę (obstawiam jakieś 100-150 budynków), w której wszystkie domy zbudowane były według jednego projektu. Z góry wyglądało to niezwykle – niemalże jak makieta miasta jakiegoś szalonego i pedantycznego architekta 🙂  ( dzielnica ta znajdowała się niżej niż droga, którą jechałyśmy). Do tej pory bardzo mi się to podobało, ale wracając pociągiem z lotniska w Gdańsku z przyjemnością oglądałam nasz polski  bajzel 🙂 Przy okazji wspomnę, że połączenie z Wejherowa do Gdańska na lotnisko jest od jakiegoś czasu niezwykle proste i super tanie. Za przejazd autobusem do Wejherowa, SKM do Gdyni i pociągiem z Gdyni na lotnisko zapłaciłam 15 zł, a podróż była jak marzenie – szybka i przyjemna 😀 Koniec z zamartwianiem się o transport z/na lotnisko 🙂

CENY

Tu też się zdziwiłam, gdy okazało się, że ciuchy są tańsze od jedzenia. Tyle samo kosztowała mnie sukienka i jedno z tańszych win. Na ten temat wiele mogłaby powiedzieć moja siostra, która twierdzi, że gdy przyjeżdża do Polski, to szczęka jej opada, gdy widzi polskie ceny. Dla niej 10 euro jest jak 10 złotych. Siostra więc twierdzi, że w Irlandii jest taniej. Smutne jest to, że Polak wybierający się do kraju, w którym wprowadzono euro tak mocno dostaje po kieszeni. Poniżej podaję przykładowe ceny: wejście do kina: 5 euro (promocja, normalnie kosztuje 10), wino (jedno z najtańszych): 10 euro, sukienka: 10 euro, wejściówka na basen: 15 euro.  Dla mnie 15 euro to 60 zł, dla siostry 15 zł. Pojedyncza wejściówka na basen, na który chodzę  w Polsce kosztuje 25 zł. Patrząc w ten sposób, siostra ma rację. Przeliczając euro na złotówki, wygląda to jednak trochę inaczej.

CO ROBIŁAM

Celem podróży do Irlandii nie było zwiedzanie, a chęć zmiany otoczenia i odpoczynku. Dużo czasu spędziłam po prostu czytając książki i leniuchując w domu u siostry. Całkiem bierna jednak nie byłam. Był basen, siłownia, kino, zakupy, wieczorne pogawędki przy winie 🙂 Do kina wybrałyśmy się na ” Moje wielkie, tłuste, greckie wesele”. Film ten nie zrobił na mnie jednak wrażenia i gdyby nie moja siostra, to nie wybrałabym się na ten film do kina. Zwariowałabym, gdyby moja rodzina była tak zaangażowana w każde wydarzenie w moim życiu. Wydawało mi się to strasznie sztuczne i momentami siedziałam „lekko” podenerwowana, zastanawiając się kiedy to się skończy. Poniżej kilka miejsc, które udało mi się zobaczyć.

KILLDARE VILLAGE

Do Killdare Village pojechałam niechętnie, a okazało się, że niesłusznie. Wybraliśmy się tam głównie ze względu na mamę, która słyszała o popularności tego miejsca wśród irlandzkich kobiet. Kildare Village  to skupisko markowych sklepów z wysokimi zniżkami. Sądziłam, że jest to typowe centrum handlowe. Tymczasem Killdare Village to małe, urocze i niezwykle zadbane miasteczko. Każdy z domów dopieszczony jest w najmniejszym szczególe i na każdym z budynków znajdują się ogromne, przeurocze kwiaty.

12980533_1336667559693163_1136513922_n

  12969408_1336686203024632_75525924_n

12957406_1336667626359823_996032775_n

 12966773_1336667613026491_230540664_n

 12966239_1336667516359834_456203804_n

 12966176_1336667519693167_1892903319_n

 12939279_1337301626296423_943049337_n

GÓRY WICKLOW

Góry Wicklow podobno najlepiej odwiedzać latem i jesienią, kiedy porośnięte są wrzosami i wyglądają niesamowicie malowniczo. To idealne miejsce do odpoczynku na spacerze po sklepach w Killdare Village. Podobno w tym miejscu kręcone były sceny filmu Brave heart. Pomimo niesprzyjającej pogody, napotkaliśmy ekipę z kamerą. Może powstanie kolejny film z widokami na to piękne miejsce ? Więcej na temat Gór Wicklow poczytacie TUTAJ.

12969288_1336685336358052_1557948190_n

JOHNNIE FOX PUB

Pub, który w Polsce nie miałby prawa istnienia, bo z całą pewnością przyczepiłby się do niego Sanepid.  Wszędzie kurz, pajęczyny, kalosze pod sufitem, stare gacie,skarpetki na kominku i trociny na podłodze…i pełno ludzi. Na wolne miejsce czekaliśmy pół godziny. Niestety nie udało mi się zrobić w tym miejscu zbyt wiele fotek, za to udało mi się znaleźć stronę, na której autor dokładnie opisał i sfotografował to niesamowite miejsce (KLIK).

12957401_1336689273024325_867655777_n

Chciałam odwiedzić jeszcze Muzeum Titanica w Belfaście. Zabrakło jednak czasu i ładnej pogody. Znacie jeszcze jakieś godne polecenia miejsca w Irlandii, które mogłabym odwiedzić przy okazji następnych odwiedzin u mamy, a o których rzadko lub wcale nie wspomina się w przewodnikach ?

 

zBLOGowani.pl
Follow