HASHIMOTO Izabelli Wentz i ZATRZYMAJ HASHIMOTO Marek Zaremba

Przyznam, że głupotą wydawało mi się kupowanie dwóch książek o Hashimoto, które na dodatek zostały wydane w tym samym miesiącu. Do tej pory swoją wiedzę o tej chorobie czerpałam głównie z artykułów znalezionych w internecie. Plusem takiego rozwiązania było ogólne (ale powierzchowne) pogłębienie mojej wiedzy i oszczędność pieniędzy, a minusem – zagubienie, bo wciąż znajdowałam sprzeczne informacje. Hashimoto w bardzo wielu źródłach opisywane było jako choroba nieuleczalna, a tu nagle wyszły dwie książki osób, które na nią chorowały i doprowadziły się do całkiem przyzwoitego stanu. Musiałam więc zagłębić się w lekturę chociaż jednej z nich, aby poznać metody autora i uporządkować chaos w głowie.

Początkowo więc skusiłam się na jedną z nich. Mój wybór padł na „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie.” No, ale druga książka nie dawała mi spokoju i wciąż wracałam do niej będąc w Empiku. Ta druga to „Zatrzymaj Hashimoto” Marka Zaremba. W rezultacie przeczytałam obie, dlatego dziś chciałabym opowiedzieć trochę o moich wnioskach po ich przeczytaniu.

ZATRZYMAJ HASHIMOTO

Do tej pory jak oszalała poszukiwałam suplementów, które pomogą mi zniwelować dolegliwości związane z Hashimoto i ZJD. Od kilku lat też próbowałam różnych diet eliminacyjnych. Skupiałam się bardzo na tym, jakie jedzenie uważane jest za dozwolone przy moich dolegliwościach. Było tego sporo, więc co chwilę wyrzucałam ze swojej diety kolejne produkty, by za chwilę do nich wrócić, bo w kolejnym źródle, na które natrafiłam w necie, twierdzono z kolei, że powinnam je jeść. Pomimo restrykcji jakie sama sobie narzuciłam i wielu suplementów, na które wydałam kupę kasy, dolegliwości cały czas nie ustępowały.

„Dieta to wyłącznie wierzchołek góry lodowej”

Ważniejsze od prawidłowego jedzenia jest odczuwanie radości z tego, co się zjadło, z kim i w jakim otoczeniu. Ja też bardzo często zapominałam o tym, że na trawienie ma wpływ nie tylko jakość pożywienia, jakie sobie dostarczyłam, ale przede wszystkim to, jak je spożyłam. Nie przestrzegałam zasad takich jak odpowiednia przerwa pomiędzy posiłkami, ale też jadłam zazwyczaj w pośpiechu, myśląc tylko o tym, co będę robić za chwilę. Nie pozwalałam sobie na jakiekolwiek jedzenie w restauracjach, bo nie wiedziałam do końca, co w sobie zawiera dana potrawa. Gdy ze znajomymi jednak w takiej restauracji wylądowałam, to również nie potrafiłam uwolnić się od przyjętego schematu jedzenia, zamiast po prostu korzystać i spędzić ten czas ciesząc się chwilą obecną. Autor tej książki bardzo wiele na ten temat napisał. Zapominamy, że na trawienie ma wpływ nie tylko jakość jedzenia jakie spożywamy, ale też emocje jakie nam towarzyszą. 

Autor twierdzi również, że to jak trawimy swoje otoczenie, ma wpływ na to jak trawimy pokarmy. Trudnościom trawiennym towarzyszy często lęk, niepokój, a nawet przerażenie. Narzucanie sobie ścisłych restrykcji dietetycznych na nic się nie zda, jeżeli nie zadbamy o wewnętrzną równowagę w naszym życiu. Zadbanie o swój komfort psychiczny i stan ducha jest najważniejszym krokiem w drodze do uwolnienia ze stanu choroby. Zamiast więc szukać kolejnych suplementów i leków na trawienie, czas skupić się na tym co nas uwiera w życiu i pozbyć się tego. Autor zaleca wykonanie kilku ćwiczeń, które mają nam w tym pomóc.

  1. Opisać jak wygląda nasz dzień, a następnie opisać jak chcielibyśmy, aby wyglądał.
  2. Spis wszystkich ran jakie doznaliśmy w naszym życiu, a następnie spalenie tej kartki.
  3. Wypisanie wszystkich swoich obowiązków w pracy i odpowiedź na pytanie, jak się czujemy wykonując te czynności.

Książka Marka Zaremba jednakże nie bagatelizuje roli prawidłowego odżywiania na postęp choroby. Wprost przeciwnie. Autor podaje przykłady wielu produktów, które mogą być przydatne w leczeniu dolegliwości związanych z tą chorobą. Twierdzi jednak, że powinniśmy bardziej skupić się na tym, aby prawidłowo przygotować każdą potrawę. Osoby chorujące na Hashimoto bardzo często jedzą pokarmy wyziębiające. Powinny natomiast zadbać o to, aby spożywanymi pokarmami ogrzać organizm i w ten sposób wyeliminować źródła swoich dolegliwości. Twierdzi również, że należy wspomóc odzyskiwanie równowagi immunologicznej właśnie poprzez dostarczenie sobie zdrowych składników i zadbanie o to, jak je trawimy i przyswajamy.

Ciekawy też był eksperyment, w którym autor wykonał badania m.in: TSH, fT3 i 4, Anty-TPO i TG przed i po diecie bogatej w zdrową, odpowiednią żywność i suplementację oraz przed i po diecie, w której jadł nieprawidłowo i nie brał żadnych suplementów. Opisuje też w niej dwa przydatne badania, takie jak: analiza pierwiastkowa włosów i badanie nietolerancji pokarmowych, które również chciałabym sobie zrobić.

Książka zakończona jest przykładami potraw, które Marek Zaremba poleca, aby ogrzać organizm i go uzdrowić. Są one proste i składają się z łatwodostępnych, niedrogich składników, dlatego zamierzam je wypróbować. Książkę polecam, bo zwraca uwagę na to, co jest często pomijane przy chorobie Hashimoto, czyli na równowagę w życiu. Nie miałam też wrażenia bombardowania ilością informacji i badań które trzeba wykonać, aby coś tam sobie wykryć, udowodnić. Autor też podkreśla, że każdy jest inny, dlatego trzeba wciąż próbować i szukać odpowiednich dla siebie metod i zmieniać je, gdy nie działają.

Książkę można kupić TUTAJ.

HASHIMOTO. JAK W 90 DNI POZBYĆ SIĘ OBJAWÓW I ODZYSKAĆ ZDROWIE.

W tej książce bardzo spodobały mi się gotowe plany, które mają pomóc wyleczyć wiele dolegliwości związanych z Hashimoto. Autorka tej książki unaocznia, że Hashimoto, to nie tylko problem chorującej tarczycy. Choruje cały organizm, a żeby dojść do stanu reemisji, trzeba najpierw uzdrowić chorujące organy. Programy te to:

  1. Plan wsparcia wątroby
  2. Plan odnowy nadnerczy
  3. Plan równowagi jelitowej
  4. Plan optymalizacji poziomu hormonów tarczycy
  5. Plany poświęcone odżywianiu i składnikom odżywczym
  6. Plan radzenia sobie z traumą
  7. Plany poświęcone infekcjom
  8. Plan usuwania toksyn

W planach tych autorka podaje przykłady konkretnych suplementów, które powinniśmy zażywać, aby poprawić stan danego organu lub pozbyć się jakieś infekcji. Nie ma w niej mowy o jakiś tam suplementach, tylko wymienione zostały wypróbowane przez autorkę firmy, z których powinniśmy je zakupić. Ta książka, to nie tylko opis danej przypadłości, ale konkretne rady, co robić, aby z niej wyjść.

Cieszyłam się jak dziecko czytając tą książkę, ponieważ w końcu miałam wszystko w jednym miejscu! Opis każdej z przypadłości męczącej osoby chore na Hashimoto, a także opis badań i kuracji, które należy odbyć, aby się wyleczyć. Autorka też opisuje przebieg swojej choroby, a także podkreśla jak często chorujący na Hashimoto spotykają się z brakiem zrozumienia swojego otoczenia.

Zasmuciło mnie jednak to, że plany te zawierają w sobie całą masę drogich suplementów, na które zapewne nie stać będzie każdego chorującego. Sama próbowałam zamówić Candibactin, ale okazało się, że jego przesyłka do Polski jest niemożliwa! Mój produkt wrócił do nadawcy, a ja wciąż próbuję odzyskać pieniądze 🙁 Po przeczytaniu książki miałam też przez chwilę wrażenie przytłoczenia ilością informacji i badań, które powinnam zrobić. Nie jest to jednak minus tej książki, ale po prostu fakt, że choroba Hashimoto, to nie choroba samej tarczycy, ale całego ciała.

Książkę można kupić TUTAJ.

Podsumowanie

Oby dwie książki są bardzo rzetelnie napisane i powiedziałabym, że uzupełniają się nawzajem. Myślę, że oby dwie powinny znaleźć się na półkach osób chorujących na Hashimoto. Cieszę się, że w końcu powstały publikacje, w których zwraca się uwagę na bagatelizowaną wcześniej chorobę. W końcu też ktoś pokazał, że można się z niej wyleczyć, pomimo tego, że lekarze wciąż powtarzają nam, że jest to choroba nieuleczalna.  Aby tego dokonać, potrzebna jest jednak bardzo duża wiedza o działaniu organizmu, której dostarczają nam właśnie te książki.

  • Tą niebieską właśnie planuję zakupić 🙂 O czarnej słyszałam trochę więcej negatywów, ale pewnie też znajdzie się w mojej biblioteczce. Lubię czytać takie pozycje i uczyć się czegoś nowego.

    • admin

      A co negatywnego słyszałaś ? Bo ja mam jak najbardziej pozytywne wrażenia po jej przeczytaniu 🙂