SUPER BETTER – NIE CZYTAJ BEZMYŚLNIE, czyli o 4 lekcjach, które wyniosłam z tej książki

O zaletach czytania książek napisano już wiele. Jedni czytają namiętnie, inni żyją w nieświadomości jaka to heca 😀 Ja należę do tej pierwszej grupy ludzi. Ostatnio zauważyłam, że zaczęłam czytać książki dla samego czytania. Niby nic w tym złego, bo sama czynność czytania ma wiele plusów, jak chociażby umożliwia zrelaksowanie się po ciężkim dniu, powiększa zasób używanych przez nas słów i wiele innych. No, ale nie do końca mnie satysfakcjonuje takie czytanie….

Szkopuł w tym, aby czytając czerpać garściami z wiedzy i doświadczenia ludzi, którzy je napisali. Albo chociaż umieć opowiedzieć po jakimś czasie znajomym, o czym się czytało. No, a ja po bardzo krótkim czasie zapominałam. Co mi po tym, że przeczytałam bestseller empiku, czyli książkę Super Better, skoro tyle mądrych rad w niej zawartych nie wcielam w życie. I co z tego, że przeczytałam całą serię książek o Jamesie Bondzie, skoro nie pamiętam jaka była fabuła i nie potrafię wymienić postaci towarzyszących Bondowi w każdej z nich ? Żeby sobie przypomnieć, musiałabym wrócić do każdej z tych książek, a przecież codziennie na świecie wydawane są nowe książki, które również chciałabym przeczytać. Co z tego, że przeczytałam masę poradników, książek motywacyjnych, skoro nie stosuję w życiu wskazówek  i nauk jakie z nich płyną ? No nie! Ktoś mądry nazwał takie czytanie ćpaniem wiedzy, a od ćpania to ja się trzymam z daleka 😀

Dziś więc będzie o 4 lekcjach, jakie wyniosłam z książki Super Better.

LEKCJA 1. PROSTY SPOSÓB NA ZAPANOWANIE NAD EMOCJAMI

Wiele razy zdarzyło mi się płakać w nieodpowiednim momencie. Szczerze mówiąc nie mogłam się wręcz powstrzymać, chociaż sytuacja wymagała raczej przyjęcia agresywnej postawy broniącej moich racji. Jak już zaczęłam, to oczywiście nie mogłam skończyć, a potem wkurzałam się na siebie. Powinnam potrafić się powstrzymać  i wiele rzeczy, by to zmieniło. Chociażby to, że nie czułabym żalu do osoby, która próbowała potraktować mnie niesprawiedliwie. Z tego powodu zainteresował mnie właśnie ten fragment książki Super Better. Metoda jest dziecinnie prosta:

  1. Gdy czujesz, że puszczają Ci emocje i zaraz zaczniesz płakać, wrzeszczeć lub cokolwiek innego, to WYBIERZ SOBIE DWIE LITERKI Z ALFABETU I POSTARAJ SIĘ WYMYŚLEĆ JAK NAJWIĘCEJ SŁÓW ZACZYNAJĄCYCH SIĘ WŁAŚNIE OD NICH. Metoda polega na odwróceniu uwagi i jest skuteczna. Sprawdziłam 🙂
  2. Druga metoda to GRA W BINGO CZARNEGO SCENARIUSZA. Zadziała, gdy mamy świadomość, że czeka nas cięższe starcie i trzeba ją wykonać przed tą konfrontacją.  Ta metoda została przytoczona w książce na przykładzie profesora ubiegającego się o pracę w jednej z uczelni. Jeden z rozmówców, który miał brać udział w rozmowie kwalifikacyjnej znany był ze swojej złośliwości do młodych naukowców. Młody naukowiec postanowił więc potraktować  to spotkanie jako grę. Na kartce podzielonej na kwadraty spróbował przewidzieć najgorsze rzeczy jakie mógł mu powiedzieć ten człowiek np: Sprawdzanie wiedzy/umiejętności, personalny atak/krytyka, wytykanie słabych punktów, pomyłek, błędów, umniejszanie dotychczasowych osiągnięć. Za każdym razem, gdy złośliwy profesor  powiedział jedną z negatywnych rzeczy, które młody naukowiec przewidział, ten zaznaczał w myślach odpowiednie pola na kartce. Profesor trafił cały środkowy rząd poziomo 🙂 Potraktowanie tego spotkania jako gry sprawiło, że młody naukowiec był bardziej wyluzowany, zdecydowany i optymistyczny. Stało się tak dlatego, że  samo stawianie przewidywań wyostrza uwagę i pobudza wydzielanie dopaminy.

LEKCJA 2: MOTYWACJA TO BZDURA, WAŻNIEJSZE JEST POCZUCIE WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI

Kto w dzisiejszych czasach nie ma problemu z motywacją ? Świadczy o tym chociażby popularność fitnessowych kont na instagramie. Obserwujemy je, aby zmotywować się do pracy nad równie fajną sylwetką, jaką mają  ich właściciele. Motywacja jest jednak bardzo ulotna. Pojawia się na chwile pod wpływem emocji jakie wywołuje u nas konkretne zdjęcie lub zdarzenie. Potem następuje zderzenie z rzeczywistością i równie szybko jak się pojawiła – znika. Według autorki Super Better od nieustannego poszukiwania motywacji ważniejsza jest samodyscyplina, czyli zbudowanie w swoim życiu pewnych nawyków, które pozwolą na działanie w obranym kierunku bez względu na to, czy nam się chce, czy nie.

Jest jednak coś jeszcze ważniejszego i jest to poczucie własnej skuteczności, o czym dowiedziałam się właśnie z książki „Super Better”. Przeszkodą, która najczęściej pojawia się na drodze do upragnionego celu, jest zwątpienie. Przecież tyle razy się nie udało, to dlaczego miałoby się udać tym razem ?  Bardzo często demotywują nas też otaczający nas ludzie. I w tym momencie wielu rezygnuje. Czujemy się bezsilni i przytłoczeni dodatkowymi aktywnościami, które podjęliśmy. Siada motywacja, przerywamy łańcuch mini nawyków, nad którymi pracowaliśmy codziennie. Brakującym ogniwem przy motywacji i samodyscyplinie jest właśnie poczucie własnej skuteczności, czyli zwyczajnie wiara we własne możliwości.

Okazuje się, że można je bardzo szybko i łatwo podnieść poprzez granie w gry komputerowe. Brzmi to niewiarygodnie i gdy to przeczytałam miałam spore wątpliwości. Autorka Super Better przytoczyła jednak wiele wiarygodnych wyników badań. W skrócie wygląda to tak: granie w gry powoduje ogromny wzrost poziomu dopaminy w mózgu. Daje nam silnego i przyjemnego kopa niczym narkotyk. Właśnie z tego powodu tak ciężko czasem oderwać się od ulubionej gry. Gdy poziom dopaminy w w mózgu jest wysoki, mniej martwimy się wysiłkiem, który musimy podjąć, aby dojść do celu, co przekłada się na większą determinację i mniejszą frustrację w przypadku niepowodzenia.  Natomiast gdy poziom dopaminy jest niski, wówczas przywiązujemy większą wagę do spodziewanego wysiłku, bardzo często go wyolbrzymiając, przewidując porażkę i zaniżając wartość swoich celów.

Wszystkie gry skonstruowane są w taki sposób, by zwiększać u graczy poczucie kompetencji, siły i zręczności. Na początku przeważnie się przegrywa, ale szybko dzięki ćwiczeniom i zrozumieniu mechanizmów danej gry zaczyna odnosić się sukcesy. Pomimo początkowych porażek, kontynuujemy grę, ponieważ wzrost poziomu dopaminy wpływa na naszą motywację, determinację, a także sprawia, że łatwiej się uczymy i koncentrujemy. Właśnie w ten sposób zdobywamy poczucie własnej skuteczności. Mało tego, efekt ten nie występuje tylko wtedy, gdy gramy, a przekłada się na wszystkie nasze późniejsze działania.

Tak więc od dzisiaj totalna przeciwniczka gier komputerowych zamierza grać 🙂  Autorka książki podaje nawet stronę gry, którą wykorzystano w badaniach. Polecam: www.re-mission2.org

LEKCJA 3.  ZMIANA NASTAWIENIA , GDY BARDZO SIĘ NAM CZEGOŚ NIE CHCE

Wielokrotnie zdarzało mi się odczuwać totalne zniechęcenie do jakiegoś zadania lub obowiązku. Złościłam się i denerwowałam, bo nie chciałam się tym zajmować. Później okazywało się, że wcale nie było tak źle, a nawet udało mi się spędzić kilka radosnych i przyjemnych chwil z osobami, które mi towarzyszyły w wykonywaniu zadania lub gdy zajmowałam się tym sama – czułam dumę i radość, że udało się coś skończyć.

Czynnikiem, który stanowił blokadę był lęk i stres, że to nie będzie przyjemne, jest stratą czasu i będzie męczące. Wg autorki ma to nazwę: NASTAWIENIE NA ZAGROŻENIE.  Cały bajer polega na tym, aby przeistoczyć lęk w ekscytację nad tym co nas czeka, czyli wywołać u siebie  NASTAWIENIE NA WYZWANIE.  No więc jak okiełznać ten lęk ? Okazuje się, że lęk i ekscytacja to, patrząc fizjologicznie, ta sama emocja. Oznacza to, że kiedy niepokoi nas jakiś problem, o wiele łatwiej będzie przeistoczyć go w ekscytację, niż spróbować pokonać lęk. Żeby się uspokoić, musielibyśmy spowolnić swoje tętno i obniżyć poziom adrenaliny, co jest bardzo trudne, gdy akurat mierzymy się z lękiem, czyli stresujemy się.

Cała sztuczka autorki Super Better pozwalająca zmienić swoje nastawienie  polega na tym, aby gdy tylko poczujemy zdenerwowanie, zamiast formułować w głowie zalęknione myśli, powiedzieć sobie na głos: „Będzie super” lub ” Jaram się”. Ludzki mózg jest naprawdę niesamowity. Okazuje się, że mamy realny wybór między odczuwaniem lęku i ekscytacji.

4. DOŁADOWANIA, CZYLI POCZUJ SIĘ LEPIEJ, ZAWSZE, WSZĘDZIE I NIEZALEŻNIE OD WSZYSTKIEGO

Doładowanie, to każde pozytywne działanie, które możesz podjąć w każdej chwili i które skutkuje krótką chwilą przyjemności. W zamyśle autorki książki Super Better widzę powiązanie do wyrażania wdzięczności, o której ostatnio wiele się mówi. Dziękując za coś, wyzwalamy w sobie pozytywne emocje, a jak pokazują badania, pozytywne emocje działają ochronnie. Ludzie, którzy przeżywają więcej pozytywnych emocji, szybciej dochodzą do siebie po chorobach, a także rzadziej cierpią na chroniczne problemy, które rujnują zdrowie.

Dlaczego więc, nie wymyśleć dla siebie w ciągu dnia jeszcze większej ilości pozytywnych wydarzeń ? I nie mam tu na myśli jakiś wielkich spraw, ale naprawdę prozaiczne czynności, o których po prostu zaczniemy myśleć inaczej.

Autorka książki zmagała się z wstrząśnieniem mózgu. Przed wypadkiem, którego doświadczyła i które zmieniło jej życie zajmowała się projektowaniem gier. Była bliska poddania się w walce o przywrócenie swojego zdrowia. Jej sytuacja nie była kolorowa, ponieważ jej stan nie pozwalał na normalne funkcjonowanie. Nie mogła czytać, pisać, oglądać filmów,  jakiekolwiek czynności powodowały u niej przeróżne dolegliwości, od silnego bólu głowy do mdłości. Postanowiła jednak, że całą wiedzę jaką posiada na temat gier wykorzysta, aby wrócić do zdrowia. Z tej walki o powrót zdrowia zrobiła sobie grę. Zbieranie doładowań zaczerpnięte jest właśnie z gier komputerowych, w których bonusowe przedmioty, dają więcej siły, dodatkową moc lub życie. Jej doładowania były naprawdę banalne: trzymanie męża za rękę, oglądanie filmów o zwierzętach, zjedzenie dziesięciu orzechów włoskich, próba rozweselenia psa, zrobienie 10 pompek…. Wszystko po to, aby poczuć większą kontrolę nad swoim życiem i wprowadzić trochę radości do swojego życia.

Wszystkie wymienione w książce Super Better doładowania wydają się głupie i banalne na samym początku. Okazuje się jednak, że przeżywanie pozytywnych, choć małych zdarzeń zmienia nas biologicznie. Nie wszyscy wiedzą, że miarą odporności fizycznej i psychicznej jest napięcie nerwu błędnego. Wieloletnie badania wykazały, że każda pozytywna emocja, jaką doświadczamy, wzmacnia nerw błędny. Inaczej mówiąc, osoby, które częściej doświadczają pozytywnych emocji są szczęśliwsze, rzadziej się przeziębiają, rzadziej boli je głowa, rzadziej cierpią na stany zapalne i rzadziej zapadają na różne choroby.

Z przykładów pozytywnych doładowań jakie podaje autorka najbardziej spodobały mi się poniższe:

  1. Przyszłe wzmocnienie. Wymień dwie konkretne rzeczy, na które cieszysz się w nadchodzącym tygodniu, duże albo drobne. W ten sposób pobudzasz wydzielanie dopaminy. To doładowanie opiera się na starej mądrości: ” Miej zawsze dwie rzeczy, na które czekasz z niecierpliwości”. Jeżeli nie przychodzą ci do głowy dwie rzeczy w nadchodzącym tygodniu, czas uwzględnić je w kalendarzu.
  2. Śpiewaj na cały głos. Po prostu wybierz spośród ulubionych piosenek tę, której słowa znasz najlepiej, i zaśpiewaj ją ile sił w płucach. ” Ile sił w płucach jest kluczowe – zmienia śpiewanie w aktywność oddechową, która pobudza wydzielanie endorfin, hormonów szczęścia.
  3. Przerwa taneczna: Cokolwiek robisz, zrób sobie przerwę i potańcz przy ulubionej piosence.
  4. Zadbaj o siebie: Zrób dla siebie jedną nieskomplikowaną rzecz. Umyj zęby albo włosy, porozciągaj się przez minutę albo włóż coś, co uwielbiasz.

Jak widać z powyższej listy, nie są to czynności nazbyt skomplikowane. Powiedziałabym, że wręcz drobnostki, które czasem i tak robimy. Dlaczego więc, skoro ma nam to przynieść tak wielką korzyść, nie zacząć myśleć o nich w trochę inny sposób, a nawet wymyśleć sobie swoje własne doładowania ? 🙂

Podsumowanie

Z dostępnych badań wynika, że już po 2 dniach zapominamy 70 % tego, o czym czytaliśmy. Nie wiem jak Was, ale mnie ta cyfra wręcz przeraża. Znając te dane już wiem, jak ogromnym grzechem jest nie robienie notatek z tego co się przeczytało, gdyż w bardzo krótkim czasie zwyczajnie wylatuje nam to z głowy.

Warto więc zgłębić temat i dowiedzieć się w jaki sposób sprawić, aby to co właśnie przeczytaliśmy zostało z nami na dłużej. Poszukując informacji na ten temat natknęłam się na parę wartościowych artykułów, z którymi moimi zdaniem warto się zapoznać:

  1. Jak wynieść jak najwięcej z czytanej książki ?
  2. Jak zapamiętać to, co się czyta ?

 

 

 

 

  • Nie słyszałam o tym wcześniej, a tym wpisem bardzo mnie zaciekawiłaś!

  • Zamówione, zakupione, może opanuje złe emocje, a jak nie to wracam z reklamacją 😉

  • Katarzyna Hartung

    Slyszalam o tej książce, a teraz jestem jej jeszcze bardziej ciekawa!

    • admin

      Polecam ! Otwiera oczy 🙂

  • „Kto w dzisiejszych czasach nie ma problemu z motywacją ?” Czasami wydaje mi się że jest to problem naszych czasów.

  • Też przeraża mnie to, że tak szybko zapominamy to, o czym czytamy… Ja kiedyś bardzo lubiłam czytać, pochłaniałam książki jak potwór, a teraz czytam więcej podręczników, niż literatury pięknej i trochę mi z tym źle…

    Co do samego tekstu – akurat z motywacją, przynajmniej z mojej perspektywy, wiele osób ma nadal sporo problemów. Książka wydaje się być ciekawa i na pewno spróbuję metody z alfabetem albo BINGO 😀